|
Wpisany przez Jadzinkaaa
|
|
niedziela, 07 marca 2010 11:52 |
|
W pojedynku Asseco Resovii Rzeszów i AZS UWM Olsztyn zgodnie z przewidywaniami lepsi okazali się podopieczni Ljubo Travicy. Akademicy zdołali stawić skuteczny opoór jedynie w pierwszej partii, trzy pozostałe były już popisem wicemistrzów Polski.
Początek spotkania rozpoczął się pomyślnie dla drużyny AZS-u Olsztyn, który prowadził 2:0. Potężny atak Akhrema oraz uderzenie piłki w antenkę przez Józefackiego sprawiło, że szybko nastąpił remis po 3. W szeregi Resovii wkradły się błędy własne, co doprowadziło do tego, że na pierwszej przerwie technicznej to podopieczni trenera Sordyla prowadzili 8:5. Po wznowieniu gry dobra passa olsztynian trwała nadal - siatkarze AZS-u skutecznie budowali sobie sporą przewagę, z kolei gospodarze nie byli w stanie odrobić strat. Po błędzie w ataku Oivanena wynik wynosił już 9:14. Ten fiński zawodnik w pierwszej fazie spotkania nie spisywał się najlepiej. Trener Travica, aby jakoś odmienić losy tego seta, dokonał zmiany: na boisko w miejsce Oivanena i Redwitza pojawili się Papke i Ilić. Zabiegi te na niewiele się zdały, bowiem na drugiej przerwie utrzymywała się przewaga zawodników AZS-u Olsztyn 16:12. Po przerwie sytuacja niewiele się zmieniła - drużyna gości kontrolowała grę i trzymała na dystans swoich przeciwników. Doskonale sprawował się Józefacki, który brylował skutecznością w ataku i po kolejnej jego udanej akcji wynik wynosił już 16:21. Rzeszowski szkoleniowiec zastosował kolejną, doskonale znaną zmianę: na boisko wkroczył Mika, który zmienił Wikę. Kiedy wynik wynosił 17:22 trener Travica poprosił również o drugi czas, po którym Gunia zdobył bezpośrednio punkt z zagrywki. Po chwili w ataku pomylił się Akhrem, dostarczając tym samym rywalom piłkę setową (17:24). Rzeszowianie obronili dwa setbole, ale ostatecznie ulegli siatkarzom z Olsztyna 19:25.
Początek drugiego seta ukazał niezwykle równą i zaciętą walkę obu składów (3:3). Akcja toczyła się praktycznie punkt za punkt i po błędzie w ataku Józefackiego nastąpił kolejny remis, tym razem po 5. Mimo tej wyrównanej rywalizacji, to Resovia, po popisowym asie Redwizta, zeszła na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc dwoma punktami (8:6). Po wznowieniu gry olsztynianie bez trudu zdobyli dwa „oczka" z rzędu, doprowadzając tym samym do stanu 8:8. Szybko jednak nastąpił kolejny zryw siatkarzy Resovii, którzy zbudowali sobie trzypunktową przewagę na drugiej przerwie technicznej 16:13. Po powrocie zawodników na boisko przewaga gospodarzy stale umacniała się. Doskonale spisywał się Akhrem, który atakując po przekątnej zdobył 20. punkt dla swojego zespołu. Z tego powodu trener Sordyl interweniował, prosząc o czas (20:15). Czas okazał się pożyteczny, bowiem zaraz po nim Józefacki popisał się mocnym atakiem. Mimo to Resovia z tak sporą przewagą pewnie zmierzała do zwycięstwa w tym secie. O kolejny czas poprosił olsztyński szkoleniowiec, kiedy wynik wynosił 22:17. Wkrótce gospodarze stali się w posiadaniu piłki setowej (24:18). Zawodnicy AZS-u potrafili jeszcze wybronić dwie piłki, jednak potężny atak Akhrema zakończył drugiego seta wynikiem 25:20.
Trzeci set został rozpoczęty udanie przez zespół gospodarzy i po skutecznym ataku Grzyba ze środka było 5:2. Dobra passa Resovia utrzymywała się i z tego powodu trener Sordyl poprosił o czas (7:3). Na pierwszej przerwie technicznej gospodarze mieli przewagę czterech „oczek" (8:4). Po wznowieniu gry sytuacja nie zmieniła się - Resovia kontrolowała grę, powiększając nieustannie swoje prowadzenie. Po asie serwisowym Oivanena wynik wynosił już 13:7. Zastój w szeregach AZS-u przerwał Tomczyk, który skutecznie obił rzeszowski blok, zdobywając tym samym ósmy punkt. Druga przerwa techniczna miała miejsce po popsutej zagrywce Józefackiego przy stanie 16:8. Po powrocie do gry kolejnym atakiem popisał się Tomczyk. Goście szybko odrobili trzy „oczka" z rzędu, co spowodowało, że trener Travica poprosił o czas. Czas podziałał motywująco na jego podopiecznych i szybko z prawego skrzydła uderzył Oivanen i o czas poprosił szkoleniowiec AZS-u (19:12). Resovia zaprezentowała bardzo dobrą grę blokiem i po krótkiej chwili przewaga gospodarzy była miażdżąca (23:13). Wkrótce Kosok wywalczył pierwszą piłkę setową, która została skutecznie wykorzystana i tym samym Resovia wygrała trzecią odsłonę spotkania 25:14.
Czwarta część spotkania rozpoczęła się niepomyślnie dla gospodarzy, którzy zaczęli popełniać błędy - Redwitz uderzył piłkę w antenkę, a po chwili ten sam błąd popełnił Oivanen. Tym sposobem AZS wyszedł na prowadzenie 3:0. Po kolejnej stracie punktu przez rzeszowian, trener Travica poprosił o czas, po którym dobrymi akcjami wykazali się Akhrem i Grzyb, doprowadzając do stanu 4:5. Przewaga olsztynian jednak stopniowo wzrastała i na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:5. Sytuacja szybko odmieniła się i po skutecznym bloku Grzyba i Oivanena nastąpił remis po 11. Zaraz potem asa serwisowego ustrzelił Józefacki a kolejny raz olsztynianie ustawili dobry blok, który zatrzymał atak Oivanena. Przy stanie 14:16 interweniował rzeszowski szkoleniowiec, prosząc o czas, który skutecznie wybił z rytmu Józefackiego, efektem tego zawodnik ten popsuł zagrywkę. Druga przerwa techniczna nie przyniosła żadnych zmian - nadal utrzymywała się przewaga siatkarzy AZS-u (16:14). Resovia walczyła jednak zaciekle i wkrótce potrójny blok po raz pierwszy zatrzymał Józefackiego, doprowadzając tym do remisu po 16. Po chwili o czas poprosił trener Sordyl, bowiem gospodarze wyszli nie nieznaczne prowadzenie (17:16). Po wznowieniu gry pomylił się Józefacki, natomiast Grzyb popisał się asem serwisowym. Przewaga gospodarzy stopniowo wzrastała i zrozpaczony trener AZS-u wykorzystał drugi czas (22:18). Niewiele on jednak pomógł , bowiem Resovia pewnie zmierzała do zwycięstwa. Atak Grzyba zakończył tego seta wynikiem 25:20, a całe spotkanie 3:1.
Za najlepszego zawodnika spotkania uznano Mikko Oivanena.
Resovia Rzeszów - AZS UWM Olsztyn 3:1 (19:25, 25:20, 25:14, 25:20) |
|
Zmieniony: niedziela, 07 marca 2010 11:58 |
|
Wpisany przez Jadzinkaaa
|
|
czwartek, 04 marca 2010 17:44 |
|
Ani jednego seta nie udało się wywieźć z Trentino siatkarzom Asseco Resovii Rzeszów. W pierwszym spotkaniu obu drużyn włoski zespół pewnie pokonał ekipę z Podkarpacia. Tylko w pierwszym secie rzeszowianie zagrażali gospodarzom.
Pierwszego seta rozpoczęli gospodarze. Dobry odbiór Asseco Resovii został wykorzystany - Rafael Redwitz wystawił piłkę do Mikko Oivanena, który zmieścił piłkę po prostej i otworzył wynik tego spotkania. W kolejnej akcji Grzegorz Kosok zablokował środkowego Itasu - Riada i dał drugi punkt swej drużynie. Pierwszy punkt dla Itasu (1:3) zdobył Leandro Vissotto po ataku z prawego skrzydła. Trento szybko odrobiło straty - Vissotto w polu serwisowym dwukrotnie sprawił olbrzymie problemy przyjmującym z Rzeszowa. Dwie przechodzące piłki wykorzystał Itas i doprowadził do remisu po 4. Na pierwszej przerwie technicznej Resovia prowadziła 8:5 dzięki dwóm pomyłkom z prawego ataku Leandro Vissotto. Na prowadzenie Itas wychodzi przy stanie 10:9. Po bloku na Marcinie Wice, Akhrem atakuje z szóstej strefy w taśmę, a następnie Ignaczak nie poradził sobie z serwisem Raphaela. Kolejne prowadzenie, jednopunktowe, Resovii zapewnił Marcin Wika. Przyjmujący reprezentacji Polski zaserwował dosyć szczęśliwie i piłka przewinęła się po siatce i wpadła w boisko. Wynik cały czas oscylował wokół remisu. Dopiero przed pierwszą przerwą techniczną Resovia wykorzystała nieudane kontry Mateja Kazijskiego i prowadziła 16:14 po ataku Akhrema i Grzyba. W ekipie włoskiej jak zwykle nie zawodzi serwis. Trójka zawodników - Juantorena, Kazijski i Riad najbardziej straszyli swych rywali serwisem. Dobra postawa tej trójki dała Itasowi wiele punktów, z czego dużą część Włosi zdobyli po kontrach, a nie bezpośrednio zagrywką. Rzeszowianie często korzystają ze środkowych i przyniosło to zamierzony efekt - niemal 100% skuteczności Kosoka i Grzyba. W końcówce podopieczni Travicy bardzo dobrze zaprezentowali się w obronie, lecz słynący z niezwykle skutecznych kontr Itas nie daje odskoczyć polskiej ekipie na więcej „oczek". Itas pierwszą piłkę setową miał przy wyniku 24:23, lecz długą i ciekawą akcję skończył Mikko Oivanen i przedłużył szansę rzeszowian na wygranie seta. Przy wyniku 26:25 dla Itasu BetClic Rafael Redwitz po raz kolejny skorzystał ze środka i tym razem Riad idealnie wybrał kierunek ataku Grzegorza Kosoka, i zakończył seta skutecznym blokiem.
Drugą odsłonę od błędu w polu serwisowym rozpoczął Marcin Wika. W kolejnej akcji z atomowym serwisem Juantoreny nie poradził sobie Ignaczak i swoim złym przyjęciem dał drugi punkt Itasowi. Już na początku meczu Włosi wypracowali bezpieczną przewagę 5:1 i starali się utrzymać, a nawet powiększyć ją, przez resztę seta. Rapahael widząc, że jego brazylijski kolega po drugiej stronie siatki często korzystał ze środka i przynosiło to skutek, również zaczął korzystać z usług Riada i Birarelliego. Do stanu 6:3 dla Itasu, Resovia nie zdobyła żadnego punktu z własnej gry, a jedynie po błędach rywali. Dopiero czwarte „oczko" zostało zdobyte przez Mikko Oivanena poprzez punktowy atak. Bardzo słabo w tym secie prezentował się Marcin Wika, który grał bardzo bojaźliwie i niepewnie, oddawał rywalom piłki praktycznie za darmo. Resovia przez całego drugiego seta nie znalazła recepty na zablokowanie ataków skrzydłowych z Trydentu i to właśnie ten element w dużej mierze zdecydował o dużo słabszej postawie rzeszowian. Zarówno Osmany Juantorena, jak i Matej Kazijski nie mieli najmniejszych problemów z atakiem piłki „na czysto", co bardzo źle świadczyło o współpracy bloku i obrony Asseco Resovii. Itas w drugiej odsłonie dosyć często mylił się w zagrywce i dzięki tym punktom goście byli w stanie utrzymywać cztery - pięć punktów straty. Po przerwie technicznej, na którą z prowadzeniem 16:11 schodzili rzeszowianie, Resovia przez chwilę złapała wiatr w żagle. Akhrem i spółka zdobyli dwa „oczka", ale po tym zrywie ponownie przegrali kilka kolejnych akcji. Zawodnicy Travicy wyglądali na spiętych, niepewnych własnych umiejętności, natomiast Włosi grali spokojnie, konsekwentnie i bez zbędnych emocji. Mimo słabszej postawie w odbiorze Andrei Bariego, Itas wciąż dominował i pewnie kroczył w drodze po cenne zwycięstwo w drugiej partii. Pierwszą piłkę setową wicemistrzowie Włoch mieli przy wyniku 24:17. Z opresji rzeszowian wybawił Wojciech Grzyb, który kiwnął piłkę w środek boiska i zdobył 18 punkt. W następnej akcji nie było już miejsca na litość ze strony mistrzów świata - Leandro Vissotto mocnym atakiem z sytuacyjnej piłki kończy seta numer dwa wynikiem 25:18.
Początek trzeciej odsłony należał do gości. Resovia zdobyła dwa pierwsze punkty po błędzie serwisowym Raphaela oraz punktowym bloku Grzyba na Riadzie. W kolejnych akcjach Włosi ponownie pokazali, że nie dadzą sobie wyrwać nawet seta na własnym boisku. Przewaga dynamiki i siły w ataku stawała się coraz bardziej wyraźna i Rzeszów jeszcze bardziej odstawał od swych przeciwników. Asseco Resovia bardzo słabo gra w bloku - większość ataków Itasu kończyła się w pierwszym uderzeniu. Na pierwszej przerwie technicznej dwupunktowe prowadzenie odnotowali gospodarze. O ile w pierwszych dwóch odsłonach liderem w ataku Trentino był Juantorena, o tyle w trzecim secie jego obowiązki przejął Leandro Vissotto. Brazylijski gigant zamieniał na punkty praktycznie wszystkie piłki, które dostawał na siatce od Raphaela. Resovia dogoniła Itas nawet do dwóch punktów (12:10), ale później po raz kolejny gra rzeszowian się załamała i Itas budował, punkt po punkcie, coraz większą przewagę. Bierny na słabą postawę zespołu pozostawał również szkoleniowiec gości, Ljubo Travica, który nie dokonywał żadnych zmian w swoim zespole. Przy stanie 19:13 dla wicemistrzów Włoch Resovia nie wierzyła już w zwycięstwo. Piłka meczowa dla Itasu przy stanie 24:16 nie została wykorzystana, ponieważ w siatkę zaserwował Riad. W kolejnej akcji, niezawodny Leandro Vissotto zakończył pojedynek mocnym zbiciem z prawego skrzydła.
W zespole Itasu BetClic Trentino wystąpił Łukasz Żygadło, który pojawił się na boisku jedynie na chwilę w trzecim secie. Natomiast wyróżniającymi się postaciami byli na pewno Leandro Vissotto oraz Osmany Juantorena. Pierwszy z wymienionej dwójki zdobył w meczu 15 punktów. Z tego dorobku Leandro zdobył po jednym „oczku" blokiem i serwisem,a aż 13 atakiem (59%). Natomiast Juantorena został najlepiej punktującym graczem tego spotkania. Zdobywca 21 punktów w tym spotkaniu trzykrotnie blokował rywali, raz popisał się asem serwisowym i skończył 17 z 27 piłek w ataku. Poza tym Kubańczyk świetnie zaprezentował się w odbiorze - zanotował 90% przyjęcia pozytywnego i 70% idealnego.
W ekipie z Rzeszowa ciężko znaleźć zawodnika, który zasłużył na pochwałę. Najwięcej ciepłych słów należy powiedzieć o Mikko Oivanenie. Fin zdobył dla Resovii najwięcej punktów, 11. Mikko nie zdobył punktu blokiem ani serwisem, ale 48% w ataku to przyzwoity wynik w tym meczu jeśli chodzi o zawodników z Rzeszowa. Na całej linii zawiedli natomiast Marcin Wika i Aleh Akhrem. Obaj nie przekroczyli 40% skuteczności w ataku (Wika 27%, Akhrem 36%), a w przyjęciu spisywali się średnio. Wika przyjmował ze skutecznością 56% (pozytywne) i 28% (idealne), natomiast Akhrem zanotował odpowiednio 71% i 53%.
Przed rewanżem w Rzeszowie podopieczni Ljubo Travicy postawili się w naprawdę ciężkiej sytuacji. Zespół z Rzeszowa zagrał w Trentino jedynie jednego dobrego seta, w którym pokazał, że jest w stanie nawiązać równorzędną walkę z rywalem. W następnych partiach brakło już sił i umiejętności, by urwać choć jednego seta mistrzom Europy. Przy słabej dyspozycji Wiki i Akhrema, dużej ilości niewymuszonych i prostych błędów Resovia nie będzie miała większych szans na awans do Final Four Ligi Mistrzów. Jednakże nie przekreślajmy szans zespołu z Podkarpacia. W końcu to nadzieja umiera ostatnia.
Trentino BetClic - Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (27:25, 25:18, 25:17)
Składy zespołów: Itas BetClic: Kazijski (11), Birarelli (5), Juantorena (21), Raphael (2), Vissotto (15), Riad (7), Bari (libero) oraz Żygadło, Herpe, Sala Asseco Resovia: Oivannen (11), Akhrem (10), Grzyb (9), Redwitz, Wika (4), Kosok (7), Ignaczak (libero) oraz Mika, Papke
Kibiców z Rzeszowa: 50
Źródło: siatka.org
|
|
Zmieniony: czwartek, 04 marca 2010 21:58 |
|
Wpisany przez Jadzinkaaa
|
|
wtorek, 02 marca 2010 19:00 |
|
Stowarzyszenie Sympatyków Piłki Siatkowej "Resovia" organizuje w dniu 14.03.2010 (NIEDZIELA) wyjazd do Bydgoszczy na mecz Plus Ligi Delecta Bydgoszcz - Asseco Resovia Rzeszów. Koszt wyjazdu to 25 zł dla członków SSPSu a 70 zł dla pozostałych.
Zapisy prowadzone będą: - w dniu 6.03.2010 (sobota) po meczu z AZS Olsztyn w sektorze SSPSu - w dniu 10.03.2010 (środa) w godz. 18:00 - 19:00 w Pubie Remont przy ul. Mochnackiego 23 (www.remontpub.pl)
Obowiązuje kolejność zgłoszeń. |
|
Zmieniony: wtorek, 02 marca 2010 19:03 |
|
Wpisany przez Jadzinkaaa
|
|
poniedziałek, 01 marca 2010 22:51 |
|
Sprawić niespodziankę Zmagania w siatkarskiej Lidze Mistrzów zmierzają do decydujących rozstrzygnięć. W 1/6 play-off, a więc w bezpośredniej walce o awans do turnieju Final Four w Łodzi, Asseco Resovia zmierzy się z naszpikowanym gwiazdami zespołem Trentino Volley. Pierwszy mecz tego niezwykle ciekawie zapowiadającego się pojedynku resoviacy rozegrają na wyjeździe w najbliższą środę (3 marca, godz. 20.30, hala Palatrento, transmisja na żywo w Polsacie Sport). Rewanż w Rzeszowie odbędzie się we wtorek 9 marca o godz. 18.00.
Już wcześniej prezentowaliśmy Państwu najważniejsze osiągnięcia i największe gwiazdy Trentino Volley. Dodajmy tylko, że w ostatnim spotkaniu ligi włoskiej rozegranym w niedzielę 28 lutego b.r. Itas Diatec Trentino pokonał na wyjeździe Marmi Lanza Werona 3-1 (25-22, 22-25, 25-20, 34-32). MVP tego spotkania został wybrany Kubańczyk Osmany Juantorena Portuondo, który zdobył 25 punktów (w tym 4 z zagrywki i 4 blokiem) i atakował aż z 61 procentową skutecznością. Rywale Asseco Resovii zagrali w składzie: rozegranie - Raphael Vieira de Oliveira (rozegranie), atak - Leandro Neves Vissotto, przyjęcie - Matej Kazijski i Osmany Juantorena Portuondo, środek – Emanuele Birarelli i Andrea Sala oraz libero – Andrea Bari. Jeszcze w drugim secie słabo spisującego się Vissotto (tylko 3 punkty i 25 % skuteczności w ataku) zmienił Bułgar Cwetan Sokołow, który grał do końca spotkania i zdobył 18 punktów atakując aż z 76 procentową skutecznością. Poniżej prezentujemy wypowiedzi trenerów i zawodników obu drużyn przed środowym pojedynkiem Ligi Mistrzów. Ljubo Travica (trener Asseco Resovii): - Trentino to z pewnością bardzo mocna drużyna i na papierze faworyt tego dwumeczu. Nastawiam jednak zawodników w ten sposób, żeby grali spokojnie i pokazali na boisku, że nie boją się bardziej utytułowanego przeciwnika. Naszym celem jest pokazanie w tym pojedynku najwyższej możliwej formy. Mam nadzieję, że zawodnicy zagrają na maksimum swoich możliwości. To nie będzie łatwy mecz dla obu drużyn. Każdy z zespołów będzie chciał zagrać najlepiej, jak potrafi. My widzimy swoje szanse przede wszystkim w zagrywce. Wiemy, że Trentino ma świetnych atakujących, którzy radzą sobie także z wysokich, sytuacyjnych piłek. Pamiętamy jednak o tym, że oni już w tym sezonie przegrywali mecze, także w Lidze Mistrzów. Mają trochę problemów, przede wszystkim w przyjęciu zagrywki. Na pewno nie jedziemy do Trento na wakacje. Jak już wcześniej powtarzałem teraz we wszystkich meczach do końca sezonu, czy to w lidze, czy w Lidze Mistrzów, gramy o zwycięstwo. Spróbujemy zrobić wszystko, co w naszej mocy żeby wygrać także z Trentino. - Czy nasi przeciwnicy są mocniejsi, czy słabsi niż w zeszłym sezonie, kiedy mieli w składzie Nicolę Grbica i Michała Winiarskiego? Myślę, że mają skład na porównywalnym poziomie jak w zeszłym roku. Na pewno dla Grbica Trentino to była idealna drużyna, ponieważ jest to zawodnik, który nie gra tak dużo środkiem i świetnie rozrzuca piłki na skrzydła. Teraz nie ma już w Trentino Winiarskiego, ale Juantorena gra w tym sezonie znakomicie i być może jest nawet najlepszym zawodnikiem w tej drużynie. Jeśli chodzi o rozgrywającego Raphaela, z którym miałem okazję pracować dwa lata temu w zespole Vibo Valentia, to jest to bardzo dobry zawodnik, który jednak w Trento nie gra do końca w swoim stylu. On preferuje bardzo szybką grę i lubi grać środkiem, ale wiadomo, że przy takich trzech „koniach”, jakich ma Trentino na skrzydłach, ta jego gra musi wyglądać nieco inaczej. Poza tym ten zespół nie ma aż tak dobrego przyjęcia, żeby grać często środkiem. Nawet przy słabszym przyjęciu ich skrzydłowi radzą sobie świetnie w ataku, a do tego mają niesamowitą zagrywkę. Juantorena i Kazijski to najlepiej zagrywający zawodnicy ligi włoskiej, którzy zdobyli już ponad 40 punktów w tym elemencie. Co bardzo ważne, oni zdobywają punkty bezpośrednio z zagrywki w kluczowych momentach setów, często rozstrzygając wtedy o zwycięstwie swojej drużyny. Jeśli chodzi o Leandro Vissotto, to jest to potencjalnie najmocniejszy atakujący na świecie. Dysponuje znakomitymi warunkami fizycznymi, ale ostatnio nie jest w najwyższej formie i postaramy się to wykorzystać. Nie zgadzam się z opinią, że najsłabszym ogniwem Trentino mogą być środkowi. Birarelli, Sala, czy Riad, który w Lidze Mistrzów gra częściej niż Andrea Sala, grają bardzo dobrze w bloku. W ataku nie dostają natomiast zbyt wielu piłek, bo taka jest specyfika gry Trentino w tym sezonie, ale to nie znaczy, że ci środkowi są przez to słabi. - Komentarze prasy włoskiej na temat tego pojedynku są jednoznaczne. Trentino ma jeszcze tylko zrobić jeden krok do turnieju Final Four. Nikt nie daje nam większych szans i nie spodziewa się, że jesteśmy w stanie sprawić Trentino jakieś większe problemy. Mam nadzieję, że te opinie zmotywują dodatkowo naszych zawodników do jeszcze lepszej gry. Postaramy się zagrać dobre spotkanie i przede wszystkim sprawić, żeby Włosi nie mieli z nami łatwej przeprawy. Wynik będzie wtedy sprawą otwartą. Krzysztof Gierczyński (kapitan Asseco Resovii): - Wiemy, z jak silną drużyną przyjdzie nam się zmierzyć i doceniamy klasę rywali. Trentino to zespół nietuzinkowy. Mamy duży szacunek do tego przeciwnika, ale jedziemy do Włoch żeby osiągnąć korzystny dla nas wynik. Na papierze nie jesteśmy faworytem, ale to jest tylko sport i tutaj różne rzeczy mogą się zdarzyć. Myślę, że nie stoimy na straconej pozycji. Nie jedziemy tam żeby się poddać z góry i na pewno będziemy walczyć do samego końca. - Wiadomo, że Trentino jest zespołem kompletnym. Nawet jeśli mają słabsze przyjęcie, to mogą to nadrobić mocnym atakiem ze skrzydła, czy zagrywką. Mają trzy potężne armaty na skrzydłach – Kazijski, Juantorena, Vissotto i ciężko dostrzec w tej drużynie jakiekolwiek słabe punkty. Nam zależy jednak na tym, żeby osiągnąć w Trento dobry wynik. Wiadomo, że przy porażce 0-3 sprawa awansu byłaby już praktycznie przesądzona, bo trudno przypuszczać, żeby tak klasowy zespół, jak Trentino nie wygrał w rewanżu u nas chociaż jednego seta. Dlatego musimy zrobić wszystko, żeby wygrać dwa sety, a najlepiej cały mecz. W poprzedniej rundzie play-off Belgowie z Roeselare zaskoczyli Trentino dobrą grą. Mam nadzieję, że my również to zrobimy. Na pewno chcielibyśmy być sprawcami wielkiej niespodzianki. Byłoby super, gdybyśmy napędzili Włochom strachu i awansowali do Final Four. Oczywiście te wszystkie przypuszczenia zweryfikuje już wkrótce boisko, ale moim zdaniem nie jesteśmy bez szans. Jesteśmy obecnie w dość niezłej dyspozycji. Powoli każdy z nas ostrzy sobie zęby na ten pojedynek. Mamy nadzieję, że uda nam się wstrzelić zagrywką w przeciwników. Na pewno pójdziemy na całość i spróbujemy ich odrzucić od siatki. Rafael Redwitz (rozgrywający Asseco Resovii): - Włosi są niewątpliwie faworytem tego pojedynku. Są bardzo silni, ale muszą to jeszcze pokazać na boisku. My natomiast damy z siebie maksimum i spróbujemy zagrać siatkówkę na najwyższym możliwym dla nas poziomie. Postaramy się wykorzystać nasze mocne strony i jak najbardziej utrudnić zadanie Trentino. Oczywiście chcemy również wygrać to spotkanie, bo wierzymy, że jest to możliwe. Przy całym szacunku do tej ekipy wiemy, że jest to przeciwnik do ogrania. - W tym sezonie, po dojściu Juantoreny, gra Trentino opiera się na sile ataku. Być może szansą dla nas w konfrontacji z tak mocną fizycznie drużyną będzie gra techniczna. Trzeba próbować różnorodnych zagrań, niekoniecznie silnych, ale właśnie bardziej kombinacyjnych, sprytnych. Zagrywka też musi być urozmaicona, zwłaszcza typu flot. Nie ma co iść z nimi na wymianę ciosów, bo to znacznie obniży nasze szanse na wygraną. - O Leandro Vissotto mogę powiedzieć, że jest moim dobrym kolegą. W przeszłości w Rio de Janeiro spędziliśmy ze sobą trochę czasu na plaży. Natomiast Raphael’a nie znam zbyt dobrze. Jak się widzieliśmy, to tylko wymienialiśmy ze sobą gesty uprzejmości. Riada znam natomiast nieco lepiej, bo też pochodzi z Rio. To są na pewno świetni zawodnicy, którzy stopniowo budowali swoją karierę. Mam duży szacunek do nich. W końcu grają w najlepszym klubie świata i to też już o czymś świadczy, bo nie znaleźli się tam przypadkiem. Oczywiście gra przeciwko rodakom będzie dla mnie przyjemnością. Przed i po meczu porozmawiamy sobie troszkę, natomiast w trakcie spotkania mam nadzieję, że to właśnie ja, ten czwarty z Brazylijczyków, będę cieszył się ze zwycięstwa. - Bardzo chcielibyśmy awansować do Final Four i będziemy w to wierzyć aż do ostatniej piłki. Na razie mamy takie same szanse na awans jak Trentino, nawet jeśli to oni są stawiani w roli faworyta i większość kibiców widzi ich już na turnieju w Łodzi. Jednak przed meczem te szanse oceniam 50 na 50. Mamy nadzieję, że to my zagramy w FF, a jeśli nie, będziemy musieli jak najszybciej skoncentrować się na innym celu, równie ważnym, to jest walce o mistrzostwo Polski. Radostin Stojczew (trener Trentino Volley): - W środę czeka nas pierwsze spotkanie z Asseco Resovią i musimy pamiętać o tym, że to będzie dopiero pierwsza połowa tego dwumeczu. Nie możemy stracić ani na moment naszej koncentracji i determinacji. Asseco Resovia, to zespół, który dotarł do tej fazy play-off nieprzypadkowo. Ma dobrych zawodników, którzy będą starali się utrudnić nam grę, a do tego grają rewanż przed własną publicznością, co ma również duże znaczenie. Z tych względów musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy żeby wygrać spotkanie w Trento w jak najwyższym stosunku, żeby przyjechać do Polski w dużo lepszej sytuacji. Biorąc pod uwagę wysoki poziom obu zespołów można powiedzieć, że to jest przedwczesny półfinał Ligi Mistrzów. Matej Kazijski (kapitan Trentino Volley): - Przez ostatnie dwa tygodnie bardzo ciężko pracowaliśmy myśląc właściwie wyłącznie o tym meczu u siebie z Asseco Resovią. Musimy pamiętać o tym, że układ gier jest dla nas niekorzystny. Zawsze lepiej jest grać pierwszy mecz na wyjeździe, a później kontrolować sytuację w rewanżu u siebie. Tymczasem my będziemy w odwrotnej sytuacji i musimy zrobić wszystko, żeby osiągnąć u siebie w Trento jak najkorzystniejszy rezultat, a najlepiej wygrać 3-0. Już z Belgami byliśmy w takiej sytuacji i po przegranym secie u siebie narobiliśmy sobie trochę problemów. Tym razem chcielibyśmy uniknąć podobnych nerwów. Zrobimy wszystko żeby awansować do Final Four, choć mamy świadomość, że to nie będzie wcale takie łatwe.
źródło: assecoresovia.pl |
|
|