Najnowsze odpowiedzi na forum

Z mistrzem Polski o finał Plusligi PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jadzinkaaa   
niedziela, 18 kwietnia 2010 21:56

Wicemistrzowie Polski, siatkarze Asseco Resovii rozpoczną w poniedziałek walkę w półfinale PlusLigi. Na drodze do medalu stoi jednak nie byle kto, bo obrońca mistrzowskiego tytułu, bełchatowska Skra

Rok temu obie ekipy spotkały się w finale. W trzech meczach wygrała Skra i zdobyła piąty z rzędu tytuł mistrza Polski. Teraz w rywalizacji półfinałowej także bełchatowianie będą faworytami. W lidze bowiem jeszcze z Resovią nie przegrali. - Wiemy, że będzie trudno ograć Skrę, bo jedziemy grać z jedną z najlepszych drużyn w Europie. Pokazaliśmy jednak w tym sezonie, że można z nimi grać na równi, wygrać - mówi Ljubo Travica, trener Asseco Resovii.

Jego podopieczni w tym sezonie ze Skrą grali już cztery razy. W PlusLidze przegrali w Bełchatowie 2:3, a później u siebie 0:3. W rozgrywkach Pucharu Polski sprawiali jednak sporą niespodziankę, gdy najpierw w Rzeszowie wygrali 3:0, a później w rewanżu w Bełchatowie zdobyli seta, co zakończyło praktycznie rywalizację. Resovia awansowała do półfinału, wyrzucając z rywalizacji Skrę.

//
Play-off PlusLigi to jednak zupełnie inna rywalizacja. - Teraz każdy mecz jest bardzo ważny. To zupełnie inna gra niż w lidze. W przeciągu 15-20 dni zobaczymy, jaka jest jakość naszej drużyny, zarówno techniczna, jak i mentalna - analizuje Travica. - Musimy dać z siebie wszystko. Zagrać na 110 procent w każdym elemencie. To będzie sprawdzian dla nas, który da także odpowiedź odnośnie przyszłego sezonu - dodaje szkoleniowiec rzeszowian.

Półfinał również dla bełchatowian będzie niezwykle ważnym sprawdzianem. W tym sezonie postawiono bowiem przed nimi trzy cele: zdobycie Pucharu Polski, mistrzostwa Polski i wygranie Ligi Mistrzów. W zrealizowaniu pierwszego zadania przeszkodziła Skrze Resovia, trzeci cel natomiast przesunął się w czasie. Bełchatowianie Final Four Ligi Mistrzów mieli rozegrać 10 i 11 kwietnia, ale turniej został odwołany ze względu na katastrofę samolotu prezydenckiego w Smoleńsku. Głównie Skra optowała za tym, choć według zawodników byli oni znakomicie przygotowani do rywalizacji, która stała się ich głównym punktem przygotowań. Przymusowo bełchatowianie mieli kilka dni wolnego od treningów, a później okazało się, że z Resovią też nie zagrają, jak pierwotnie planowano, a kilka dni później. Teraz ich trener Jacek Nawrocki, choć nie obawia się o formę fizyczną, zastanawia się nad psychiką swoich graczy. - Z podtrzymaniem formy fizycznej nie będzie problemu. Psychicznie jesteśmy złamani, bowiem każdy się mobilizował na Final Four. To zgasło i trzeba teraz od nowa odbudowywać - mówi Nawrocki i dodaje: Resovia to tak silny przeciwnik, że nie trzeba chłopaków dodatkowo motywować.

Przesunięcia terminów półfinałów zmieniły też plany Resovii, która w piątek miała dzień wolnego. - To normalne. Zostały zmienione terminy meczów, dlatego też my musieliśmy dostosować swoje przygotowania do tego. Staramy się wszyscy zrobić wszystko, żeby być jak najlepiej przygotowanym do meczów w Bełchatowie - mówi Travica, który będzie mógł skorzystać w pierwszych meczach z usług Mateusza Miki, który ostatnio skręcił staw skokowy, choć jeszcze nie w pełnym zakresie. - Mateusz zaczyna powoli trenować, na razie przyjęcie i obronę. Myślę, że będzie w stanie nam pomóc - stwierdza trener Asseco Resovii. W ekipie Skry natomiast zabraknie Michała Bąkiewicza.

Zarówno poniedziałkowy, jak i wtorkowy mecz rozpoczną się o godz. 20.30. Transmisje z obu spotkań przeprowadzi Polsat Sport i TV4. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. Trzeci i ewentualnie czwarty pojedynek zaplanowano na 23 i 24 kwietnia w Rzeszowie.

Przypuszczalne składy:

PGE Skra: Falasca, Antiga, Pliński, Wlazły, Winiarski, Możdżonek oraz Gacek (libero)

Asseco Resovia: Redwitz, Gierczyński, Kosok, Oivanen, Akhrem, Grzyb oraz Ignaczak (libero)

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

//

 
Zmiana terminu meczów w Bełchatowie PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kasia   
wtorek, 13 kwietnia 2010 12:13

W związku z przełożeniem meczów na czas żałoby narodowej oraz pogrzebu Pary Prezydenckiej przekładamy również termin naszego wyjazdu dwudniowego do Bełchatowa.
Aktualne dni wyjazdu to poniedziałek i wtorek i ogłoszenie otrzymuje brzmienie:

Stowarzyszenie Sympatyków Piłki Siatkowej "Resovia" organizuje w dniach 19-20.04.2010 (poniedziałek/wtorek) dwudniowy wyjazd do Bełchatowa na mecze Play off Plus Ligi: PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia Rzeszów.

Koszt wyjazdu dla członków SSPS Resovia to:
- 25 zł za przejazd (obowiązują zniżki za ilość wyjazdów) + 45 zł za nocleg i posiłek

Koszt wyjazdu dla pozostałych to:
- 70 zł za przejazd + 60 zł za nocleg i posiłek

Ostatnie zapisy prowadzone będą w dniu 14.04.2010 (środa) w godzinach 18:00 - 19:00 w AKWARIUM przy ul. Pułaskiego.

Obowiązuje kolejność zgłoszeń.

Zmieniony: wtorek, 13 kwietnia 2010 15:21
 
Dwudniowy wyjazd do Bełchatowa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jadzinkaaa   
czwartek, 08 kwietnia 2010 11:41

Stowarzyszenie Sympatyków Piłki Siatkowej "Resovia" organizuje w dniach 16-17.04.2010 (PIĄTEK/SOBOTA) dwudniowy wyjazd do Bełchatowa na mecze Play off Plus Ligi: PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia Rzeszów.

Koszt wyjazdu dla członków SSPS Resovia to:
- 25 zł za przejazd (obowiązują zniżki za ilość wyjazdów) + 45 zł za nocleg i posiłek

Koszt wyjazdu dla pozostałych to:
- 70 zł za przejazd + 60 zł za nocleg i posiłek

Zapisy prowadzone będą:
- w dniu 9.04.2010 (piątek) w godzinach 18:00 - 19:00 w AKWARIUM przy ul. Pułaskiego
- w dniu 13.04.2010 (poniedziałek) w godzinach 18:00 - 19:00 w AKWARIUM przy ul. Pułaskiego

Obowiązuje kolejność zgłoszeń.

 
Resovia: pionier w Lidze Mistrzów PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kasia   
wtorek, 06 kwietnia 2010 15:05

Wszystko zaczęło się od Resovii. To właśnie ona była pierwszym polskim medalistą Ligi Mistrzów. To oni wynaleźli podwójną krótką. W drużynie roiło się od gwiazd, a Rosjanie uciekali się do podstępów, by w drodze po zwycięstwo w Final Four nie natknąć się na Mistrza Polski.

Na początku lat siedemdziesiątych Resovia miała niemal monopol na tytuł Mistrza Polski. Barw zespołu broniły wtedy największe legendy polskiej siatkówki: Wiesław Radomski, Jan Such, Marek Karbarz, Alojzy Świderek. Za rozegranie odpowiadał uważany w tym okresie za najlepszego zawodnika na świecie Stanisław Gościniak.

Trener Jan Strzelczyk, który był twórcą sukcesów Resovii, wymyślił jej najskuteczniejszą broń: podwójną krótką. Nowe zagranie, początkowo wyśmiewane, z czasem stało się wizytówką drużyny, ale i reprezentacji Polski. Amerykanie ogłosili je później nawet przełomem w światowej siatkówce.

Zespół był postrachem nie tylko polskiej ligi. Resovia budziła respekt także na arenie międzynarodowej. Znawcy siatkówki do dziś żałują, że w 1972 roku drużyna z Rzeszowa nie wzięła udziału w ówczesnej Lidze Mistrzów – Pucharze Europy Mistrzów Krajowych. Wtedy ważniejsza była reprezentacja. Zbliżały się igrzyska i PZPS nie zgłosił polskich klubów do europejskich pucharów.

Jednak już w kolejnym sezonie szkody zostały naprawione. W sezonie 1972/73 Resovia zadebiutowała wreszcie w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych i od razu odniosła spektakularny sukces. Pokonała Real Madryt, jak burza przeszła przez półfinały i od razu wylądowała w Final Four, gdzie zdobyła srebrny medal. Nie obyło się bez przygód. Stanisław Gościniak spóźnił się na pociąg i gonił kolegów taksówką. A Jan Such przegrał koniak. Wobec kontuzji Marka Karbarza, założył się z trenerem S.C.Lipsk, że nie uda mu się awansować do finałów.

To właśnie wtedy narodziła się niepowtarzalna rzeszowska atmosfera, którą do dziś widać na Podpromiu. Dla kibiców z Podkarpacia, jak głosiły ich koszulki z ubiegłego sezonu, „Miłość jedno ma imię: Resovia”.  

Resovia uległa tylko CSKA Moskwa, które wygrywało Ligę Mistrzów trzy razy z rzędu. Rosjanie znaleźli sposób na legendarną podwójną krótką. Mocną zagrywką odrzucili Rzeszowian od siatki zmuszając ich do gry skrzydłami. Mieli do tego warunki, CSKA było wtedy eksportowym produktem ZSRR, w Moskwie grali praktycznie wszyscy reprezentanci kraju. A mimo to, w kolejnym sezonie woleli nie ryzykować rewanżu. Woleli podłożyć mecz ze słabszym rywalem, niż ponownie spotkać się w Final Four z Mistrzem Polski.

W sezonie 1974/75 Resovia ponownie zakwalifikował się do Final Four. Ale była to już inna drużyna. Powtórki sukcesu nie było.

W 1987 roku Resovia zdołała jeszcze zakwalifikować się do finału Pucharu Zdobywców Pucharów, odpowiednika dzisiejszego pucharu CEV. Miała jednak pecha do rywali – w pojedynkach z Rumunami i Turkami najwięcej do powiedzenia mieli sędziowie.

Obecnie, pod wodzą Ljubo Travicy, Resovia powraca na międzynarodowe areny. Po zeszłorocznym, nieudanym występie w Challenge Cup, w obecnym sezonie Rzeszowianie otarli się o Final Four. Może uda się za rok. W końcu nikt nie powiedział, że Łódź ma monopol na organizowanie wielkich siatkarskich imprez.

Źródło: supervolley

 
Game over dla AZS-u! PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jadzinkaaa   
środa, 31 marca 2010 22:35

Trzecie spotkanie pierwszej fazy play-off pomiędzy Domexem Tytan AZS Częstochowa a Asseco Resovią Rzeszów było jednostronnym widowiskiem. Krótkie fragmenty dobrej gry prezentowane przez miejscowych nie były w stanie zagrozić spokojnie i mądrze grającym rzeszowianom. Drużyna Ljubo Travicy jest już w półfinale, gdzie zmierzy się z PGE Skrą Bełchatów.

Po początkowej wymianie cios za cios, przy zagrywce Aleha Akhrema, po dwóch punktach zdobytych bezpośrednio z zagrywki i skończonej przez Wojciecha Grzyba kontrze, jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną rzeszowianie odskoczyli na cztery oczka (3:7). Po dwóch udanych kontrach gospodarze zbliżyli się do Resovii na dwa oczka (10:12), ale na drugiej przerwie technicznej rzeszowski zespół ponownie prowadził czterema punktami.

Gospodarze jeszcze raz podjęli pościg za rywalem i zniwelowali przewagę drużyny Ljubomira Travicy do dwóch oczek (17:19). Fantastycznymi obronami popisał się jednak Krzysztof Ignaczak, a Resovia zdobyła trzy punkty z rzędu. Pięć oczek przewagi przesądziło sprawę zwycięstwa w tej partii.

Po trzech pierwszych akcjach trzeciej partii częstochowianie prowadzili już 3:0, a do przerwy technicznej Resovia zdołała zmniejszyć różnicę do rywala do dwóch oczek. Później rzeszowianie zdobyli jednak cztery oczka z rzędu i odskoczyli na 11:9. Zadanie znacznie ułatwili im częstochowianie, którzy popełniali liczne proste błędy i stracili skuteczność ataku. Na drugiej przerwie technicznej przyjezdni przeważali dwoma oczkami, ale dwa z rzędu błędy w ataku rzeszowskich siatkarzy dały Akademikom remis.

Częstochowianie zmarnowali jednak szansę na wyrównaną końcówkę. Ponownie na trzy punkty odskoczyli bowiem rzeszowianie (17:20), a po nieuznanym przez sędziego bloku na Mikko Oivanenie (taśmy dotknął Piotr Nowakowski) gra miejscowych zupełnie się posypała. Asy serwisowe na drugą stronę siatki posłali jeszcze Grzegorz Kosok i Oivanen, a w ostatniej akcji pojedynczym blokiem na Nowakowskim zbijającym z pierwszej piłki popisał się Wojciech Grzyb i było po secie.

Resovia mocno zaczęła trzeciego seta i przy zagrywce Kosoka szybko odskoczyła na 4:0. Zryw w wykonaniu częstochowskiej drużyny szybko pozwolił jej zniwelować różnicę do rywala do zaledwie jednego oczka (4:5). Po kontrze Oivanena i autowym zbiciu Bartosza Janeczka rzeszowianie powrócili do czteropunktowej przewagi (10:6), którą utrzymali do drugiej przerwy technicznej.

Koniec partii był już popisem gry w wykonaniu Resovii. Częstochowianie co prawda przypomnieli sobie, że potrafią dobrze zagrywać (szkoda, dla widowiska, że dopiero w końcówce ostatniej partii), ale przewaga przyjezdnych była na tyle duża, że już nic złego nie mogło się im przytrafić.

Domex Tytan AZS Częstochowa - Asseco Resovia Rzeszów 0:3 (20:25, 19:25, 20:25)

AZS
: Drzyzga, Nowakowski, Janeczek, Wiśniewski, Wrona, Kankaanpaa, Zatorski (libero) oraz Gradowski, Kardos, Mikołajczak, Wierzbowski

Resovia: Redwitz, Oivanen, Gierczyński, Akhrem, Kosok, Grzyb, Ignaczak (libero) oraz Papke, Perłowski, Mika

MVP: Krzysztof Ignaczak

źródło: sportowefakty.pl
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 7 z 29