|
Wpisany przez Jadzinkaaa
|
|
środa, 12 maja 2010 09:27 |

Tego się chyba nikt nie spodziewał. Siatkarze Asseco Resovii w poniedziałek, z beznadziejnej niemal sytuacji doprowadzili do przedłużenia rywalizacji o trzecie miejsce w PlusLidze. We wtorek poszli za ciosem, pokonali Zaksę Kędzierzyn-Koźle 3:1 i w piątek zagrają w Kędzierzynie decydujący mecz
Po tym, czego w poniedziałek w trzecim meczu rywalizacji o brązowy medal, dokonali siatkarze Asseco Resovii, apetyty kibiców w rzeszowskiej hali Podpromie przed starciem numer cztery były olbrzymie. Co prawda pewna grupa kibiców w poniedziałek, pod koniec trzeciego seta opuściła już halę, a ci co zostali brawami nagradzali rywali. Klub kibica do końca jednak dopingował resoviaków, śpiewając: "wygrajcie dla nas". Podopieczni Ljubo Travicy ich posłuchali i odwrócili losy meczu doprowadzając do czwartego spotkania. Rzeszowscy kibice we wtorek rozpoczęli doping od tego samego okrzyku, a obie drużyny spotkanie rozpoczęły tak samo jak dzień wcześniej. Znowu spokojniej i dokładniej grali gracze Zaksy, choć tym razem nie było już widać tak dużej ich przewagi nad resoviakami, jak dzień wcześniej. Asseco Resovia nie grała źle, ale dośc długo w boisko, szczególnie na kontrach, nie mógł się wstrzelić Białorusin Aleh Akhrem. Spore problemy ze skończeniem ataku miał też Fin Mikko Oivanen i stąd niemal od pierwszej piłki goście mieli kilka punktów przewagi. Tylko jednak do połowy seta. Po drugiej przerwie technicznej (15:16) rzeszowianie włączyli piąty bieg, a Zaksa stanęła. Asowe zagrywki Oivanena i Krzysztofa Gierczyńskiego, punktowe bloki Resovii, a także błędy kędzierzynian spowodowały, że ostatnie minuty pierwszej odsłony należały do miejscowych. Ci wygrali końcówkę 10:3, co dało im zwycięstwo w secie i prowadzenie w meczu. Potwierdziło się w tej partii, że jeden zawodnik nie jest w stanie wygrać za cały zespół. Choć Jakub Jarosz grał znakomicie (70 procent skuteczności w ataku), to nie miał jednak wsparcia wśród kolegów. Michał Ruciak nie skończył żadnego z ośmiu ataków, a tylko nieco lepiej spisywali się środkowi Zaksy. Na początku drugiej partii wydawało się, że goście całkowicie opadli z sił i z wiary w zwycięstwo. Nie wychodziło im nic, trener Krzysztof Stelmach szukał zmian, ale zarówno Grzegorz Pilarz jak i Kanadyjczyk Terence Martin wkomponowani się niestety dla przyjezdnych w słabą grę kolegów. Resoviacy natomiast grali jak natchnieni, prowadzili już 13:5 i... stanęli. Sygnał do odrabiania strat dał Ukrainiec Jurij Gładyr, który zaczął potężnie zagrywać, a miejscowi nie mieli pomysłu jak podbić jego serwy. W efekcie szybko z całej przewagi nie zostało nic. Zaksa objęła nawet prowadzenie! Przyjezdni byli lepsi o jeden punkt (16:15) na drugiej przerwie technicznej, jednak po niej powtórzyła się sytuacja z pierwszej partii. Znów przyspieszyła Resovia, która tym razem punktowała blokiem. Tak też zakończyła seta, zatrzymując Jarosza. Nieskuteczna pogoń za resoviakami wlała jednak wiarę w gości, którzy nie zamierzali się poddać. Zaczęli grać jak w dwóch pierwszych meczach rywalizacji o brąz, rządząc i dzieląc na boisku. Do znakomitej dyspozycji wrócił Jarosz, w całej Zaksie wróciła zagrywka i od początku do końca to przyjezdni kontrolowali grę. Osiągnęli wyraźną przewagę (15:9, 20:14), a trener miejscowych Ljubo Travica powoli wymieniał praktycznie cały skład. Dał odpocząć podstawowym graczom, co miało zaprocentować w kolejnej partii. I zaprocentowało! Tym razem to resoviacy dyktowali warunki gry, a przyjezdni nie byli już tak skuteczni. Ciężar gry wziął na siebie Akhrem, tak jak wcześniej robił to Gierczyński. Obaj wykorzystywali znakomitą grę w obronie Resovii, kończyli kontry i dzięki temu miejscowi punkt za punktem budowali swoją przewagę. Dołożyli jeszcze kilka punktów zagrywką oraz blokiem i po raz drugi spełnili prośbę kibiców o zwycięstwo. Z sytuacji niemal beznadziejnej, wyrównali stan rywalizacji o brązowy medal na 2:2 i doprowadzili do piątego, decydującego spotkania, które odbędzie się już w piątek, w Kędzierzynie-Koźlu.
Asseco Resovia Rzeszów - ZAKSA Kędzierzyn Koźle 3:1
(25:19, 25:21, 15:25, 25:17)
Resovia: Gierczyński (12), Oivanen (17), Redwitz (2), Akhrem (21), Kosok (9), Perłowski (4), Ignaczak (libero) oraz Wika, Gawryszewski (1), Papke, Ilić i Mika ZAKSA: Masny, Jarosz (26), Sammelvuo (9), Gladyr (6), Kaźmierczak (6), Ruciak (5), Mierzejewski (libero) oraz Pilarz (1) i Martin (3) Sędziowali: Janusz Soból i Sylwester Strzylak (obaj Radom) Widzów: 3,8 tys. Stan rywalizacji do trzech zwycięstw: 2:2. Decydujący, piąty mecz odbędzie się w piątek w Kędzierzynie-Koźlu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów |
|
Zmieniony: środa, 12 maja 2010 10:42 |
|
|
Wpisany przez Kasia
|
|
wtorek, 11 maja 2010 13:24 |
|
Resovia Rzeszów - Kędzierzyn-Koźle 3:2 (25:27, 18:25, 27:25, 25:23, 15:10) Resovia: Gierczyński (14 pkt.), Redwitz, Kosok (13), Perłowski (10), Akhrem (15), Oivanen (20), Ignaczak (libero) oraz Ilić (3), Papke (3), Mika, Wika (1) K-K: Masny (1), Jarosz (30), Sammelvuo (9), Ruciak (13), Kaźmierczak, Gładyr (15), Mierzejewski (1) (libero) oraz Martin, Szczerbaniuk (5), Pilarz, Witczak Sędziowali: Grzegorz Jacyna (Wrocław) i Wojciech Kasprzyk (Częstochowa)
MVP: Ivan Ilić Widzów: 3,8 tys.
Siatkarze Asseco Resovii przegrywali już w trzecim meczu rywalizacji o trzecie miejsce w PlusLidze z Zaksą Kędzierzyn-Koźle 0:2 i 17:23 w secie trzecim. Gościom do brązu brakowało dwóch punktów, ale resoviacy zdołali się podnieść i wygrać mecz 3:2! Czwarte spotkanie obu ekip we wtorek o godz. 20.30.
Po dwóch pierwszych spotkaniach "małego finału" mało kto w Rzeszowie liczył na to, że siatkarze Asseco Resovii będą jeszcze w stanie odwrócić losy rywalizacji. W Kędzierzynie-Koźlu rzeszowianie nie tylko przegrali dwa spotkania, lecz także zaprezentowali się bardzo słabo, co nie najlepiej wróżyło przed poniedziałkową konfrontacją. Rzeszowianie zaczęli jednak przyzwoicie, choć cały czas to goście prowadzili, a Resovia musiała gonić. Udało jej się to przy stanie 19:18, choć za chwilę znowu na prowadzeniu byli kędzierzynianie. Oba zespoły grały zresztą zrywami, co doprowadziło do zaciętej końcówki. W tej popis gry dał Jakub Jarosz, do którego w ciemno piłki rozgrywał Słowak Michał Masny, a atakujący Zaksy nie miał zamiaru się pomylić. Miejscowi obronili jeszcze dwie piłki setowe, ale przy trzeciej byli bezradni. Masny zaserwował na Aleha Akhrema, a Białorusinowi piłka przeleciała przez palce i było po secie.
Resovia przegrała, bo zbyt często wyciągała rękę do rywala. Rzeszowianie lepiej przyjmowali zagrywki, skuteczniej atakowali i zdobyli więcej punktów blokiem. Oddali Zaksie jednak aż 11 punktów po błędach własnych, przy tylko czterech pomyłkach rywali. Trener miejscowych Ljubo Travica zaryzykował, wpuszczając w drugim secie na boisko młodego Mateusza Mikę. Ten jednak niewiele pomógł, bo znowu resoviacy zaczęli od błędów. Po trzech pomyłkach i asie Roberta Szczerbaniuka, który również pojawił się na dłużej, w drugim secie było już 5:1 dla Zaksy. Później jeszcze popis gry w polu zagrywki dał Michał Ruciak, który sześć razy z rzędu mocno zaserwował na stronę przeciwnika. A resoviacy? Mieli spore problemy, by podbić serwy, a później w ataku nie byli w stanie wiele zrobić. Rywale bez problemu wygrali i tę partię - do 18. Z wyniku 0:2 w meczach i 0:2 w spotkaniu trzecim niełatwo się podnieść. Asseco Resovia próbowała jednak do końca i tego dokonała! Na początku trzeciej partii przez chwilę prowadziła, ale znowu zaczęła zbyt łatwo oddawać punkty kędzierzynianom, którzy byli bardziej dokładni, spokojniejsi i bardziej szanowali piłkę. I tak było do stanu 23:17 dla przyjezdnych. Ci jednak chyba za szybko widzieli się na podium mistrzostw Polski. Zaczęli grać zbyt nonszalancko, a resoviacy dowodzeni w tej partii przez Serba Ivana Ilicia punkt po punkcie gonili. Zagrywał Grzegorz Kosok, gracze Zaksy nie przyjmowali, a za chwilę albo nadziewali się na blok Resovii, albo na skuteczną kontrę. W efekcie zamiast zakończyć rywalizację, przegrali seta do 25. Sytuacja powtórzyła się też w czwartej partii. Zaksa znowu spokojnie prowadziła, wygrywała nawet 19:15, ale za chwilę dwukrotnie Akhrem na pojedynczym bloku złapał Ruciaka i było po 19. Chwilę później po serwisie Fina Mikko Oivanena piłka zawinęła się o taśmę i spadła w boisku rywala. Było 23:22. Resoviacy uwierzyli wreszcie w siebie, a Krzysztof Gierczyński doprowadził atakiem na 25:23 do tie-breaka. W tym role się odwróciły. Podłamani goście zaczęli teraz oddawać pole gry i punkty resoviakom. Ci znakomicie serwowali, przyjmowali i bronili w polu. A w kontratakach mylili się rzadko. Od początku do końca kontrolowali wynik i wygrali spotkanie 3:2, przedłużając rywalizację o brązowe medale. Spora w tym zasługa Ilicia, który znakomicie prowadził grę, zostając MVP spotkania.
Źródło: gazeta.pl |
|
Zmieniony: wtorek, 11 maja 2010 13:31 |
|
Wpisany przez Jadzinkaaa
|
|
sobota, 08 maja 2010 10:07 |
Po dwóch spotkaniach w rywalizacji o brązowy medal w PlusLidze siatkarze Asseco Resovii przegrywają z Zaksą Kędzierzyn-Koźle już 0:2. Drugi mecz w Kędzierzynie resoviacy przegrali 1:3. Teraz rywalizacja przenosi się do Rzeszowa
Zaksa jednak systematycznie się rozkręcała, co przyniosło jej efekt w kolejnej partii. Wróciła mocna zagrywka z pierwszego spotkania, wróciły problemy Resovii z dokładnym dograniem, a dodatkowo rzeszowianie zaczęli popełniać zbyt dużo błędów własnych. Psuli ataki, zagrywki, a także zdarzało im się zbyt dużo niedokładności i nieporozumień. Spadła też mocno skuteczność w ataku, gdzie spore problemy ze sforsowaniem bloku miejscowych miał Fin Mikko Oivanen. Gorzej szło też rozgrywanie Rafaelowi Redwitzowi i każdy z tych elementów złożył się na zbyt łatwe oddanie partii rywalom. Pozwolenie Zaksie na rozwinięcie skrzydeł to najgorsza rzecz, jaką mogli zrobić rzeszowianie. Próbowali jeszcze na początku trzeciej partii walczyć na równi z rywalami, ale gdy - przy stanie po 11 - w polu zagrywki pojawił się Jakub Jarosz, było praktycznie po secie. Atakujący miejscowych zaserwował dwa asy, za chwilę na blok nadział się Oivanen i było 15:11 dla Zaksy. W międzyczasie na boisku pojawił się Mateusz Mika, który zmienił Gierczyńskiego, ale na niewiele się to zdało. Młody przyjmujący tym razem nie odmienił losów spotkania. Mało tego, całkowicie siadło Resovii przyjęcie, gospodarze raz za razem gonili przyjezdnych zagrywką i bardzo szybko zakończyli seta. Gdy w kolejnym rzeszowianie zaczęli od dwóch ataków w aut, a asa dorzucił Michał Ruciak było niemal pewne, że jest po meczu. Ostatnią nadzieję grupce kibiców z Rzeszowa resoviacy zgasili w połowie partii, gdy seryjnie psuli zagrywki, a do tego grali podobnie jak dzień wcześniej, czyli źle i jakby bez wiary. Zaksa robiła z rzeszowianami, co chciała, i zasłużenie wysoko wygrała. Na nieszczęście przyjezdnych przy piłce meczowej skręcenia kostki doznał środkowy Resovii Wojciech Grzyb. - Wiadomo, że to sport, i można przegrać, ale liczy się też styl. Po bardzo słabym meczu w czwartek dziś zagraliśmy trochę lepiej, wygraliśmy jednego seta, ale niewiele to zmieniło. Miał być szczyt formy, a drużyna schodzi w dół, widać to po każdym. Jesteśmy na siebie źli - podsumował mecz Gierczyński. W rywalizacji do trzech zwycięstw kędzierzynianie prowadzą już 2:0 i są o krok od zdobycia brązowego medalu.
- Musimy szybko zapomnieć o tym meczu. Do drugiego spotkania przystąpić tak, jakby tego dzisiejszego nie było - mówił po pierwszym przegranym gładko 0:3 spotkaniu w Kędzierzynie kapitan Asseco Resovii Krzysztof Gierczyński. Na początku wydawało się, że resoviacy zadanie odrobili, bo do drugiego, piątkowego meczu przystąpili nastawieni niezwykle bojowo. Od początku było widać u nich więcej agresji niż dzień wcześniej. Rzeszowianie od pierwszej piłki zaczęli ryzykować zagrywką, co szybko dało efekty. Zaksa nie przyjmowała już tak dokładnie jak dzień wcześniej, a jej słowacki rozgrywający Michał Masny musiał się sporo nabiegać za piłką. Trzy razy nawet nie miał do czego ruszać, bowiem serwy rzeszowian od razu zamieniały się w punkty dla nich. Miejscowi z kolei nie mogli się dość długo wstrzelić, a gdy pod koniec seta zaczęli zagrywać regularniej, było już za późno na pogoń. Asseco Resovia już na początku wyraźnie odskoczyła rywalom i spokojnie dowiozła przewagę do końca seta.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (19:25, 25:18, 15:17, 25:16)
Zaksa: Masny 3, Ruciak 7, Kaźmierczak 7, Jarosz 24, Sammelvuo 13, Gładyr 11 oraz Mierzejewski (libero), Witczak. Asseco Resovia: Redwitz 1, Gierczyński 8, Kosok 4, Oivanen 15, Akhrem 15, Grzyb 9 oraz Ignaczak (libero), Mika 1, Perłowski 2, Papke, Ilić. Widzów: 1,4 tys. Sędziowali: Jacek Hojka (Wrocław) i Tomasz Janik (Warszawa) Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 2:0 dla Zaksy. Kolejny, trzeci mecz odbędzie się w poniedziałek o godz. 18 w Rzeszowie. Ewentualny czwarty pojedynek zaplanowano na wtorek (godz. 18), także w Rzeszowie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów |
|
Zmieniony: sobota, 08 maja 2010 10:10 |
|
Wpisany przez Kasia
|
|
poniedziałek, 03 maja 2010 11:56 |
|
Zawodnicy Trentino BetClic pokonali Dynamo Moskwa w finale Champions League, tym samym broniąc tytuł najlepszej europejskiej drużyny. Zespół prowadzony przez Radostina Stojczeva kontrolował całe spotkanie, pewnie wygrywając bez straty seta.
Brązowy medal zdobyła Skra Bełchatów pokonując w meczu o 3 miejsce ACH Volley Bled.
Wyniki Finału Ligi Mistrzów:
Dynamo Moskwa - Trentino BetClic 0:3 (12:25, 20:25, 21:25 )
Składy zespołów: Dynamo Moskwa - Grankin, Połtawskij (7), Bierieżko (1), Szczerbinin (2), Dante (12), Wołkow (2), Salparow (libero) oraz Markin (2), Siwożelez (2), Jakowlew (9), Zubkow i Samojlenko Trentino BetClic - Kazijski (10), Birarelli (4), Juantorena (11), Żygadło, Vissotto (15), Sala (9), Bari (libero) oraz Herpe
Skra Bełchatów - ACH Volley Bled 3:1 (25:16, 22:25, 31:29, 25:20)
Składy zespołów: Skra Bełchatów: Wlazły (26) , Falasca (1), Winiarski (21), Antiga ,(4) Możdżonek (5), Pliński (11), Gacek (libero) oraz Kurek (17), Dobrowolski i Novotny ACH Volley: Flajs (10), Pajenk (4), Sket (15), Kamnik, (9) Vincic (4), Jakopin, (15) Lewis (libero) oraz Venno (6), Gato i Vidic (2)
Wyniki półfinałów:
Skra Bełchatów - Dynamo Moskwa 1:3 (25:23, 19:25, 21:25, 17:25)
ACH Volley Bled - Trentino BetClic 1:3 (13:25, 25:23, 21:25, 17:25)
Nagrody indywidualne turnieju finałowego Ligi Mistrzów:
Najlepszy przyjmujący- Dan Lewis (ACH Volley Bled) Najlepszy serwujący- Osmany Juantorena (Trentino BetClick) Najlepszy rozgrywający- Łukasz Żygadło (Trentino BetClick) Najlepszy libero- Andrea Bari (Trentino BetlClick) Najlepszy blokujący- Matevz Kamnik (ACH Volley Bled) Najlepszy atakujący- Dante Amaral (Dynamo Moskwa) Najlepszy punktujący- Mariusz Wlazły ( Skra Bełchatów) MVP turnieju- Osmany Juantorena (Trentino BetClic) |
|
Wpisany przez Jadzinkaaa
|
|
czwartek, 29 kwietnia 2010 11:10 |
|
SSPS Resovia organizuje w dniach 6 i 7 maja 2010 dwa oddzielne wyjazdy do Kędzierzyna. Jeśli będzie wystarczająca ilość chętnych i będzie możliwość zorganizowania noclegu to go zorganizujemy. O tym poinformuję w terminie późniejszym. Czyli można jechać: - na pierwszy mecz (czwartek - 6.05.2010) - na drugi mecz (piątek - 7.05.2010) - na obydwa mecze bez noclegu - ewentualnie na obydwa mecze z noclegiem
Koszt wyjazdu dla członków SSPS Resovia: - wyjazd na mecz w czwartek - 25 zł (obowiązują zniżki za ilość wyjazdów) - wyjazd na mecz w piątek - 25 zł (obowiązują zniżki za ilość wyjazdów) - jeśli dojdzie do skutku nocleg to wyjazd na obydwa mecze z noclegiem będzie kosztował - 30 zł (nocleg) + 25 zł (obowiązują zniżki za ilość wyjazdów)
Koszt wyjazdu dla pozostałych: - wyjazd na mecz w czwartek - 50 zł - wyjazd na mecz w piątek - 50 zł - jeśli dojdzie do skutku nocleg to wyjazd na obydwa mecze z noclegiem będzie kosztował - 100 zł (w tym opłacony już nocleg).
Pierwszych 40 osób które zapiszą się na wyjazd nie będzie płacić za wstęp na mecze!!! Zapisy prowadzone będą w Akwarium (ul. Pułaskiego) w dniach: - piątek 30.04.2010 w godz. 18:00 - 19:00 - wtorek 4.05.2010 w godz. 18:00 - 19:00. |
|
|