|
Wpisany przez Kasia
|
|
czwartek, 20 maja 2010 15:16 |
|
 
- Nigdy nie zapomnę gry w Resovii. Jej wspaniałych kibiców i niesamowitej atmosfery na meczach w polskich halach - stwierdził na pożegnanie PlusLigi rozgrywający Asseco Resovii, Rafael Redwitz. Brazylijczyk w sobotę wyjechał już z Rzeszowa, a w nowym sezonie będzie występował w zespole mistrza Francji - TVB Tours.
Redwitz uzgodnił z francuskim zespołem dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny rok. - Nie było żadną tajemnica dla nikogo, że od dłuższego czasu miałem kontakt z działaczami Tours, którzy czekali na moją decyzję, ale uzależniałem ją w pierwszej kolejności od sytuacji, jaka będzie w Resovii - wyjaśnia brazylijski rozgrywający. - Nie ukrywam, że chciałem zostać w Rzeszowie, ale takie jest życie. Nie mam do nikogo pretensji i na pewno bardzo mile będę wspominał ten rok spędzony w Polsce. To były niezapomniane chwile. Zawsze cząstka jakiegoś klubu, w którym grałem pozostaje w moim sercu i tak samo jest w przypadku Resovii - dodaje.
Działacze Asseco Resovii pozostanie Redwitza w zespole uzależniali od decyzji potencjalnych kandydatów na jego miejsce. Brazylijczyk nie chciał pozostawać dłużej w niepewności odnośnie swojej przyszłości w klubie z Rzeszowa tym bardziej, że wkrótce powiększy mu się rodzina. Oczywistym jest, że zależało mu na jasnej i stabilnej sytuacji, dlatego zdecydował się na ofertę z Tours, choć cały czas liczył na pozostanie w Resovii.
- We Francji czuję się jak w domu. Zresztą w tym kraju poznałem moją żonę Marion. W lidze francuskiej odnosiłem sporo sukcesów i doskonale ją znam. W Rzeszowie czuliśmy się razem z żoną świetnie i chcieliśmy tu zostać na dłużej, ale rozmowy na temat kontraktu przeciągały się w czasie. Poproszono mnie żebym uzbroił się w cierpliwość, ale nie miałem żadnej gwarancji, że umowa ze mną zostanie przedłużona. Natomiast oferta z Tours od samego początku była konkretna i interesująca. Oprócz motywów osobistych istotny był także aspekt sportowy. Tours to drużyna o solidnych podstawach, utytułowana i mająca w planach osiąganie sukcesów nie tylko we Francji, ale także w Lidze Mistrzów - kończy Redwitz.
Po dwóch latach gry w Asseco Resovii fiński atakujący - Mikko Oivanen postanowił zmienić otoczenie i wybrał ofertę tureckiego zespołu Istanbul B.Sehir Belediyesi. - Skończył mi się kontrakt w Rzeszowie i dostałem kilka ofert nie tylko z Turcji, ale też z innych krajów. Nie były jednak one zbyt konkretne, a kluby, które proponowały mi grę nie miały jeszcze do końca zbudowanych zespołów i nie było pewne o jakie cele będą grać - mówi 24-letni siatkarz.
- Ta propozycja ze Stambułu, która pojawiła się w krótkim czasie okazała się najlepsza - mówi MIKKO OIVANEN. - Nie miałem zbyt wiele czasu do namysłu. Turcy chcieli szybką odpowiedź. Budują mocny zespól i zależało im na czasie. W Resovii czułem się wyśmienicie, ale nie ukrywam, że nie lubię za bardzo przywiązywać się do jednego miejsca i w nim grać. PlusLiga: - Czy ze strony Asseco Resovii nie było oferty pozostania, czy może była, ale niezadowalająca ciebie? Mikko Oivanen: - Nie chodziło tutaj o warunki, jakie proponowali mi działacze z Rzeszowa. Wiadomo, że w Resovii planowanych jest sporo zmian kadrowych i drużyna będzie budowana niemal na nowo. Dla mnie istotny był fakt, że gdybym został, to byłby to dla mnie trzeci sezon z innym rozgrywającym. Po raz kolejny potrzebowałbym czasu na zgranie się, itd. To nie byłoby łatwe. Najważniejsze dla mnie było jednak to, że chciałem zmiany otoczenia, a oferta klubu ze Stambułu była naprawdę świetna. - Czy była to dla ciebie trudna decyzja? - Na pewno tak, tym bardziej, że w Rzeszowie bardzo mi się podobało. Klub, kibice, miasto, poziom PlusLigi - na nic nie mogłem narzekać. Jak już wspomniałem wcześniej, potrzebowałem jednak zmian i nowego wyzwania. Turcy mieli jasno określone plany. Cieszę się z tego, że jadę do naprawdę dobrego klubu i nowego otoczenia. Po raz kolejny w swojej karierze będę poznawał coś na nowo. - Na jak długo związałeś się z Istanbul B.Sehir Belediyesi? - Podpisałem umowę na rok. Jeśli coś nie będzie mi odpowiadało, to po sezonie zdecyduję się na inną opcje. - Przychodząc przed dwoma laty do Rzeszowa z tureckiego zespołu Kastamonu Belediyesi nie ukrywałeś, że byłeś nieco zawiedzony poziomem tamtejszej ligi. Co się zmieniło od tego czasu? - Z każdym sezonem liga turecka jest silniejsza. Pojawia się coraz więcej dobrych i znanych zawodników. W tym roku zainteresowanie sponsorów i budżety klubów są jeszcze wyższe niż poprzednio. Zapowiada się tam kilka naprawdę głośnych i ciekawych transferów. To wszystko spowoduje, że poziom rozgrywek wzrośnie i będą one bardzo ciekawe. Zwłaszcza, że mój nowy klub ma liczyć się w walce o mistrzowski tytuł. - Zespół Istanbul B.Sehir Belediyesi z racji rywalizacji w minionym sezonie w Lidze Mistrzów w grupie F z Asseco Resovią jest dobrze znany polskim kibicom. Czy dojdzie w nim do dużych roszad kadrowych? - Z tego co się orientuję, to na pewno odejdzie Scott Touzinsky, z którego gry działacze w Stambule nie byli zadowoleni. Prawdopodobnie odejdzie też Ryan Millar. Środkowi i rozgrywający, którzy grają w reprezentacji Turcji zostają, podobnie jak Bułgar Kostadin Stoykov. Trwają poszukiwania dobrego zagranicznego przyjmującego. W minionym sezonie zespół Istanbul B.Sehir Belediyesi przegrał w półfinale z Ziratem Ankara i w przyszłym roku nie zagra w Lidze Mistrzów. Będziemy występować w Challenge Cup i postaramy się awansować do Final Four. - Przez te dwa lata spędzone w Asseco Resovii co najbardziej utkwiło ci w pamięci? - Przede wszystkim świetna atmosfera w hali Podpromie, wspaniali kibice i dwa medale mistrzostw Polski: srebrny i brązowy. Nie zapomnę też dobrej gry w debiucie w Lidze Mistrzów, gdzie kilka meczów w naszym wykonaniu było naprawdę świetnych. Niestety nie daliśmy rady Trentino, ale to już były dla nas za wysokie progi. Byliśmy też bardzo bliscy zdobycia Pucharu Polski. Te wszystkie pozytywne rzeczy na pewno najbardziej pozostaną mi w pamięci. - Ten miniony sezon 2009/2010 był też dla ciebie o wiele lepszy niż debiutancki… - Tak, chociaż wiadomo, że oczekiwania co do wyniku drużyny były większe. Moim zdaniem mieliśmy silniejszy zespół niż w zeszłym sezonie. Oczekiwaliśmy, że znów zagramy ze Skrą w finale i postaramy się im przeciwstawić, a tymczasem przez słabą rundę zasadniczą zagraliśmy z nimi już w półfinale. Niestety w ważnych momentach sezonu kontuzje pokrzyżowały nam plany. Mimo wszystko sezon nie był jednak zły, bo poza PlusLigą w innych rozgrywkach pokazaliśmy się z dobrej strony. - W najbliższy weekend z reprezentacją Finlandii rozpoczniesz walkę o przepustki do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Później zapowiadałeś, że będziesz chciał odpocząć i ograniczyć występy w Lidze Światowej. Czy nadal to podtrzymujesz? - Nie rozmawiałem jeszcze na ten temat z trenerem Berutto. Mam nadzieję, że nie będę grał całego sezonu reprezentacyjnego. W lecie planuję solidną rehabilitację. Przez poprzednie dwa sezony często borykałem się z problemami zdrowotnymi. Już na początku rozgrywek łapałem kontuzje i miałem problemy z kolanem, plecami, czy barkiem. Chciałbym to wszystko wyleczyć, żeby wejść w nowy sezon w dobrej kondycji fizycznej. - Po decydującym meczu o brąz wyjechałeś prosto z Kędzierzyna - Koźla do Finlandii na zgrupowanie kadry przed kwalifikacjami do mistrzostw Europy. Czy jeszcze zamierzasz wrócić do Rzeszowa, choćby po swoje rzeczy? - Moja przyszłość w Asseco Resovii nie była pewna. Zdawałem sobie sprawę z tego, że mogę już tam nie wrócić i zabrałem ze sobą wszystkie rzeczy. W Polsce będę się jednak pojawiał w miarę możliwości, bo mam tu dziewczynę. Poza tym Rzeszów będę wspominał bardzo dobrze i nie wykluczam, że może kiedyś wrócę jeszcze do Resovii.
Źródło: plusliga.pl
RAFA! MIKKO! DZIĘKUJEMY! |
|
Zmieniony: czwartek, 20 maja 2010 15:35 |
|
Wpisany przez Kasia
|
|
sobota, 15 maja 2010 14:44 |

Niesamowita walka o brązowy medal i niesamowity jej koniec. Asseco Resovia odbiła się praktycznie od dna w rywalizacji o trzecie miejsce w PlusLidze i w decydującym spotkaniu w Kędzierzynie-Koźlu ograła Zaksę 3:0! Po 22 latach brązowe krążki znów zawisły na szyjach resoviaków!
Rzeszowianie dokonali rzeczy niebywałej, w którą chyba mało kto wierzył po pierwszych dwóch meczach w Kędzierzynie. Resoviacy wtedy grali źle i ulegli gładko dwa razy. W rywalizacji o brązowy medal przegrywali już 0:2. W trzecim meczu w Rzeszowie też nie szło im najlepiej. Zaksa prowadziła już 2:0 i 23:17 w trzeciej partii, do brązu brakowało jej tylko dwóch punktów. Wtedy nastąpił niesamowity zwrot. Rzeszowianie odrobili straty, wygrali ten mecz, a później także pojedynek numer cztery. - Podejrzewam, że w głowach kędzierzynian to zostanie, tym bardziej że w podobnych okolicznościach przegrali też półfinał. Gdy ze stanu 0:2 doprowadza się do 2:2, to jednak drużyna, która wygrywa, wyrównuje stan, czuje się lepiej - mówił przed decydującym, piątym spotkaniem w Kędzierzynie-Koźlu kapitan Asseco Resovii, Krzysztof Gierczyński. Piątkowe spotkanie wyglądało dokładnie tak, jak przewidział to Gierczyński. Od pierwszej piłki to Asseco Resovia rządziła i dzieliła na boisku. To ona dyktowała warunki gry i cały czas kontrolowała sytuację. Przegrany trzeci mecz w Rzeszowie chyba cały czas ciążył na gospodarzach, którzy zaczęli od serii błędów. Resoviacy z kolei byli wyraźnie w gazie, wychodziło im wiele, zupełnie inaczej niż przy ostatniej wizycie w Kędzierzynie.
Rzeszowianie przede wszystkim bardzo agresywnie zagrywali, a brylował w tym właśnie Gierczyński, który raz za razem niepokoił przyjmujących rywali. Gorsi nie byli jego koledzy, a kędzierzynianie mieli spore problemy z przyjęciem, co rzadko im się zdarzało w tym sezonie. Trudniej więc było im wyprowadzać ataki, co skutecznie wykorzystywali przyjezdni. Dobrze w szeregach Resovii funkcjonował blok, a także obrona, co później w mądrzej grze na kontrach zamieniało się na punkty.
Już w pierwszych piłkach pierwszej partii resoviacy wypracowali sobie sporą przewagę. Fin Mikko Oivanen raz za razem posyłał bomby w polu zagrywki, a miejscowi atakowali po autach. W momencie więc zrobiło się 7:1 dla rzeszowian. Zresztą błędy własne to był też ogromny problem Zaksy. Tylko tym elementem gospodarze oddali Resovii w pierwszym secie aż dziewięć punktów. - Na pewno siedziała w głowie ta fatalna przegrana w trzecim meczu, bo to było coś przykrego, czego nie da się tak szybko wyrzucić z głowy, co pewnie jeszcze długo będziemy pamiętać - mówił Jakub Jarosz, atakujący Zaksy. Wysoka przewaga wypracowana w pierwszych piłkach pozwoliła resoviakom grać swoją grę, a Zaksa próbowała gonić. Jeśli jednak tylko odrobiła punkt, czy dwa, zaraz wszystko trwoniła. Jedynie pod koniec seta udało jej się na stałe podgonić wynik, ale było już za późno i Asseco Resovia objęła prowadzenie 1:0. W drugiej partii zaczęło się niemal identycznie, bo od prowadzenie rzeszowian 5:0. Wszystko znowu przez błędy Zaksy, a także dzięki skutecznemu, punktowemu blokowi resoviaków. Później nie działo się już wiele. Resovia dominowała w każdym elemencie, a kędzierzynianie mieli problemy z zagrywką, przyjęciem i co za tym idzie atakiem. Zbyt dużo psuli serwów, perfekcyjnie przyjmowali zagrywki z zaledwie czteroprocentową skutecznością, a w ataku kończyli tylko co czwartą piłkę. Przegrali więc wyraźnie, do 15 i resoviakom do brązowych medali brakowało już tylko jednej zwycięskiej partii. Miejscowi jednak nie zamierzali odpuścić i w kolejnej odsłonie to oni dominowali na boisku. Resovia jednak goniła, co udało jej się przy stanie po 19, choć jeszcze kilka minut wcześniej przegrywała 13:18. Później gra toczyła się już punkt za punkt, ale w samej końcówce to rzeszowianie mieli więcej zimnej krwi. Dwa razy zablokowany został Jakub Jarosz, a w ostatniej akcji sezonu Robert Szczerbaniuk. Trzy razy złapał ich Łukasz Perłowski, środkowy Asseco Resovii. - Wiedzieliśmy, że w końcówce będą grać do Kuby, więc było nam łatwiej. Pokazaliśmy po raz kolejny charakter, bo znowu przegrywaliśmy wysoko w trzeciej partii - mówił uradowany Perłowski. - Nie było łatwo, bo przegrywaliśmy już 0:2, ale pokazaliśmy charakter, a w dzisiejszym meczu zagraliśmy jak maszyna. Wychodziło wszystko, zagrywka, przyjęcie. Byliśmy bardzo skoncentrowani. Popełnialiśmy błędy, ale zaraz je nadrabialiśmy innymi elementami. Dziękuję wszystkim, którzy w nas cały czas wierzyli - mówił Białorusin Aleh Akhrem, przyjmujący rzeszowian, a Krzysztof Gierczyński dodał: - Czasami brąz smakuje lepiej niż srebro, bo srebro się przegrywa, a brąz trzeba wygrać, wywalczyć jeszcze to trzecie miejsce. A jeszcze dodatkowo smakuje, gdy jest wygrany tak jak w tym roku.
| ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE |
0 |
| ASSECO RESOVIA |
3 |
Sety: 21:25, 15:25, 24:26 Zaksa: Masny, Ruciak 9, Kaźmierczak 1, Jarosz 11, Sammelvuo 10, Gładyr 3 oraz Mierzejewski (libero), Szczerbaniuk 5, Martin, Witczak, Pilarz. Asseco Resovia: Redwitz 2, Gierczyński 13, Perłowski 10, Oivanen 17, Akhrem 9, Kosok 3 oraz Ignaczak (libero), Papke, Ilić. Sędziowali: Wojciech Maroszek (Żory) i Waldemar Niemczura (Węgierska Górka) Widzów: 3 tys. (kibiców z Rzeszowa 80 + 3 z Jastrzębia) |
|
Zmieniony: sobota, 15 maja 2010 14:57 |
|
Wpisany przez Kasia
|
|
czwartek, 13 maja 2010 15:17 |
|
Jutro w hali „Azoty” w Kędzierzynie rozdane zostaną brązowe medale mistrzostw Polski siatkarzy. Kto będzie się z nich cieszył? ZAKSA czy Resovia? – Każdy zespół ma po 50 procent szans – twierdzi trener Ljubo Travica.
Spełniły się marzenia resoviaków o jeszcze jednej wizycie w Kędzierzynie. Po czterech spotkaniach jest 2-2. Ponieważ rywalizacja toczy się do trzech wygranych, w piątek poznamy trzeciego obok Skry Bełchatów (mistrz) i Jastrzębskiego Węgla (wicemistrz) medalistę.
- Wygraliśmy o siebie dwa spotkania. Dziękuję wszystkim kolegom i kibicom, którzy stworzyli taką atmosferę, w której chce się grać, która mobilizuje do walki i do zwycięstwa. W Kędzierzynie zawsze ciężko nam się grało, ale wykonaliśmy bardzo dużą pracę, wygraliśmy dwa mecze, wyrównaliśmy stan rywalizacji, nie możemy tego stracić. Damy z siebie wszystko, nasi kibice zapewne pojadą z nami i nam pomogą. Będziemy walczyć do ostatniej piłki, do ostatniej akcji – zapewnia Aleh Akhrem, który zawsze gra na „cały gaz”.
- Wszyscy jesteśmy już zmęczeni. Wygrywa się jedną akcją, jedną piłką, szczęściem, determinacją. W ostatnich dniach ta determinacja i szczęście były po naszej stronie. Więcej meczów już nie będzie, został ostatni w Kędzierzynie. Jedziemy tam po medal. ZAKSA ma takie same plany, wszystko rozstrzygnie się w piątek – ocenia sytuację Krzysztof Gierczyński. - Nasi rywale we wtorek byli pewnie trochę podłamani poniedziałkową porażką, bo przecież tylko dwa punkty dzieliły ich od podium. Nas to zwycięstwo uskrzydliło, dodało nam animuszu, wiary we własne siły. W swojej hali gramy lepiej niż na wyjeździe. Mam jednak nadzieję, że utrzymamy dobrą grę w hali przeciwnika. Trzeba postawić wszystko na jedną kartę. Zagrać mądrze, spokojnie, a do Rzeszowa wrócimy z medalem.
- Jest 2-2, o brązowym medalu zadecyduje... tie-break. Pomału wracamy do swojej gry. Wraca także wiara w siebie. Oby potwierdziło się to w piątek w Kędzierzynie. Czeka nas bardzo trudny pojedynek. Szanse są 50:50. Musimy przede wszystkim poprawić przyjęcie. W Kędzierzynie musimy w tym elemencie zagrać lepiej – akcentuje Travica, szkoleniowiec Resovii.
- Aby liczyć na zwycięstwo z Resovią musimy mieć skuteczność ataku na poziomie 60-70 procent, zwłaszcza z pierwszej piłki. Taki procent mieliśmy w zwycięskich meczach z rzeszowskim zespołem, wtedy mogliśmy grać swoją grę. Remisujemy 2-2, czyli czeka nas finał składający się z jednego meczu – podkreśla Krzysztof Stelmach, trener ZAKSY. - Zobaczymy, kto będzie w nim lepszy. Gramy u siebie. Nie ma to wprawdzie zbyt wielkiego znaczenia, ale spróbujemy się pozbierać po dwóch porażkach. Jedziemy do przodu.
Już ponad 50 fanów siatkarzy Asseco Resovii z klubu kibica zapisało się na wyjazd do Kędzierzyna. Na pewno będzie ich słychać. Mobilizacja także wśród kibiców ZAKSY.
Źródło: nowiny24.pl |
|
Wpisany przez Jadzinkaaa
|
|
środa, 12 maja 2010 09:32 |
|
SSPS Resovia organizuje w dniu 14.05.2010 r. (PIĄTEK) wyjazd na mecz do Kędzierzyna Koźle. Zarząd SSPSu zdecydował, iż wyjazd na piąty mecz do Kędzierzyna DLA WSZYSTKICH CZŁONKÓW SSPS RESOVIA JEST GRATIS! Dla pozostałych to 50 zł.
Zapisy odbędą się w środę (12.05.2010) w klubie Akwarium przy ul. Pułaskiego w godz. 18.00-19.00. Dla członków SSPS możliwość zapisów przez SMS (więcej informacji na forum). |
|
Zmieniony: środa, 12 maja 2010 12:31 |
|
|