Najnowsze odpowiedzi na forum

Wyjazd do Stambułu PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jadzinkaaa   
wtorek, 24 stycznia 2012 20:02

SSPS Resovia organizuje w dniach 30.01.12 - 2.02.2012 r. wyjazd do Stambułu (Turcja) na mecz Fenerbahce Grundig Stambuł - Asseco Resovia Rzeszów.
Ceny wyjazdu:
35-39 osób po 185 zł/osoba (osoby spoza SSPSu 370 zł)
40-44 osób po 170 zł/osoba (osoby spoza SSPSu 340 zł)
45 i więcej osób po 150 zł/osoba  (osoby spoza SSPSu 300 zł)

Zapisy/zgłoszenia na wyjazd prowadzone są tylko na e-maila    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. do 27 stycznia (piątek) do godz. 10:00 a płatność podczas wyjazdu do Bełchatowa lub w dniu wyjazdu do Stambułu.
Wpłacamy po 185 zł i w zależności ile osób się zapisze będziemy tą kwotę korygować.
Pieniądze które będą wpłacone jako nadwyżka będą do zwrotu w autobusie w dniu wyjazdu.

Wyjazd będzie nad ranem w poniedziałek 30 stycznia a powrót nad ranem w czwartek  2 lutego.
Mecz we wtorek 31 stycznia o 19:30.

 
Puchar Polski nie dla Resovii PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kasia   
wtorek, 24 stycznia 2012 13:19

Asseco Resovia - PGE Skra Bełchatów 1:3 (25:21, 24:26, 23:25, 23:25)


Resovia: Lukas Tichacek, Olieg Achrem, Piotr Nowakowski, Wojciech Grzyb, Georg Grozer, Paul Lotman, Krzysztof Ignaczak (libero) – Grzegorz Kosok, Marko Bojić.
Skra: Miguel Falasca, Mariusz Wlazły, Daniel Pliński, Marcin Możdżonek, Bartosz Kurek, Michał Winiarski, Paweł Zatorski (libero) – Paweł Woicki, Karol Kłos.
Sędziowali: Wojciech Kasprzyk (Częstochowa) i Wojciech Maroszek (Żory). Widzów ponad 4500. MVP: Mariusz Wlazły.

- Czuję złość, bo było bardzo blisko. Wszystkie sety przegraliśmy na przewagi - mówił po meczu środkowy Asseco Resovii, Wojciech Grzyb. - Gdybyśmy zagrali bardziej cierpliwie, bardziej szanowali piłkę, to my moglibyśmy wygrać 3:1 - dodał.

A zaczęło się znakomicie dla miejscowych. Resoviacy ryzykowali zagrywką, dużo psuli, ale to się opłaciło. Szczególnie brylował w tym elemencie Niemiec Gyorgy Grozer, który w inauguracyjnej odsłonie dał koncert gry. Zaserwował dwa asy, a łącznie zdobył aż 10 punktów. W ataku był niemal nie do powstrzymania. Jego koledzy w tym samym czasie łącznie zdobyli dziewięć "oczek". Skra grała słabo jak na siebie, szczególnie w kontrataku. Kończyła zaledwie co piątą piłkę. Nie wykorzystała też tego, że resoviacy oddali jej aż 12 punktów po własnych błędach. - Było nerwowo. Stawka meczu i kibice zrobili swoje - stwierdził później libero Skry Paweł Zatorski i dodał: - Do tego w znakomitej dyspozycji był Grozer.

Kolejne partie przebiegały dość podobnie. - Graliśmy dobrze do 20 punktu. Później jednak popełnialiśmy za dużo błędów, dlatego przegraliśmy. Jest nam smutno, bo nie ma nas w finale - żałował Grozer. O ile jeszcze w drugim secie to bełchatowianie prowadzili praktycznie przez całą partię, to w trzecim i czwartym resoviacy trwonili w końcówce wypracowaną wcześniej przewagę. - Patrząc na to, jaka między nami była różnica, to głównie w tych końcówkach. Oni nie robili błędów, grali cierpliwie. My popełniliśmy ich za dużo - zauważył Andrzej Kowal.

W drugiej partii miejscowi jednak też mogli wygrać. Skra miała już dwie piłki setowe, ale rzeszowianie się wybronili. Przy trzeciej jednak wreszcie pomylił się Grozer. Na nieszczęście gospodarzy. - To był ważny moment meczu. Przegrywaliśmy 0:1, ale później uwierzyliśmy znowu w siebie - stwierdził Zatorski. Skra zagrała nieprawdopodobnie skutecznie. Atakowała z aż 70 procentową skutecznością. Do tego znów bełchatowianie dostali od miejscowych sporo gratisów. Tym razem było to 11 punktów.

W trzeciej i czwartej partii znów końcówki należały do gości. Przez praktycznie całą partię szła ostra wymiana ciosów, nikt nie ustępował, ale za każdym razem kilka punktów przewagi mieli resoviacy. Za dużo jednak było w ich szeregach nieporozumień, kilka piłek wpadło w boisko obok patrzących się na to dwóch siatkarzy Asseco Resovii. Skra natomiast była wzorem cierpliwości. Podopieczni Jacka Nawrockiego nie wykazywali zdenerwowania nawet wtedy, gdy w czwartej odsłonie przegrywali już 6:10, czy 18:21. Cały czas cierpliwie próbowali odrabiać straty. I właśnie przy stanie 18:21 na zagrywkę powędrował Hiszpan Miguel Falasca. Serwował mocno, a resoviacy mieli spore problemy z przyjęciem. - W pewnym momencie odrzuciliśmy ich od siatki, oni już tak mocno z kolei nie serwowali. To zadecydowało - wyliczał Zatorski.

Resoviacy stanęli. W jednym ustawieniu stracili pięć punktów! Szybko zrobiło się 23:21 dla Skry. - Zabrakło spokoju. Trzeba było skończyć i zrobić przejście - kręcił głową Grzyb, a Olieg Achrem, kapitan rzeszowian dodał: - W końcówkach Skra zachowała zimną krew, my z kolei zagraliśmy zbyt nerwowo. Dlatego też przegraliśmy mecz. Wygrał zespół lepszy.

Ale emocji znów nie brakowało. Do końca. Znów rzeszowianie obronili piłkę setową i meczową. W kolejnej zablokowali Bartosza Kurka i wydawało się, że będzie po 24. Gracze Skry zażądali jednak wideoweryfikacji. Ich zdaniem przy bloku siatki dotknął Grozer. I choć mylili się praktycznie przez cały mecz, tym razem mieli rację. Nie było więc remisu. 25:23 wygrała Skra i mogła cieszyć się z awansu do finału. - To było spotkanie godne półfinału Pucharu Polski, to była prawdziwa wymiana ciosów, która mogła się skończyć różnie. Wygraliśmy, ale już musimy o tym zapomnieć i przygotowywać się do następnego meczu - mówił Jacek Nawrocki, trener Skry. - Mówi się, że prawdziwa gra zaczyna się po 20 punkcie. My w tym czasie popełnialiśmy zbyt dużą ilość własnych błędów i nie dawaliśmy nawet możliwości rywalom, by oni się pomylili - żałował trener Kowal.

Resoviacy marzenia o sukcesie muszą odłożyć. Znów schodzili z boiska pokonani i smutni. W podobnych nastrojach halę opuszczali kibice, którzy mocno dopingowali swoich zawodników. Przeszkadzali też rywalom jak mogli. - Jeśli chodzi o kibiców, to było zdecydowanie przyjemniej niż ostatnim razem [w meczu ligowym - przyp. red.]. Ale ja ogólnie lubię przyjeżdżać do Rzeszowa - powiedział po spotkaniu Mariusz Wlazły, kapitan PGE Skry i dodał: - Półfinał stał na wysokim poziomie i drużyna z Rzeszowa postawiła nam bardzo ciężkie warunki. Tak prawdę mówiąc to do końca nie było wiadomo, kto wygra, bo obie drużyny na to zasłużyły. Jednak z awansu cieszymy się my.


ZAKSA Kedzierzyn – Koźle – Jastrzębski Węgiel 2:3 (22:25, 25:18, 23:25, 25:22, 12:15)

ZAKSA: Paweł Zagumny, Antonin Rouzier, Michał Ruciak, Jurij Gladyr, Wojciech Kaźmierczak, Serhij Kapelus, Piotr Gacek (libero) – Dominik Witczak, Grzegorz Pilarz.

Jastrzebie: Brian Thorton, Michał Kubiak, Zbigniew Bartman, Michał Łasko, Johannes Bontje, Russel Holmes, Paweł Rusek (libero) – Luciano Bozko, Ashlei Nemer, Raphael Margarido, Bartosz Garyszewski.

Sędziowali: Piotr Dudek (Żołynia) i Paweł Burkiewicz (Kraków). Widzów 4200. MVP: Michał Łasko.

 

Mecz finałowy:

PGE Skra Bełchatów – Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:16, 25:20, 25:19)

Skra: Miguel Falasca, Mariusz Wlazły, Daniel Pliński, Marcin Możdżonek, Bartosz Kurek, Michał Winiarski, Paweł Zatorski (libero) – Karol Kłos, Paweł Woicki.

Jastrzębie: Brian Thorton, Michał Kubiak, Zbigniew Bartman, Michał Łasko, Johannes Bontje, Russel Holmes, Paweł Rusek (libero) – Luciano Bozko, Ashlei Nemer, Raphael Margarido, Bartosz Garyszewski, Łukasz Polański.

Sędziowali: Sylwester Strzylak (Radom) i Tomasz Janik (Warszawa). Widzów: 4400.

Zmieniony: wtorek, 24 stycznia 2012 13:31
 
G. Kosok: Zawsze lepiej gra się jak się czuje wsparcie kibiców. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kasia   
czwartek, 19 stycznia 2012 12:34

W weekend w rzeszowskiej hali Podpromie odbędzie się Final Four Pucharu Polski. Asseco Resovia w sobotę w półfinale zmierzy się z PGE Skrą Bełchatów. Jeśli wygra, w niedzielnym finale rywalizować będzie ze zwycięzcą drugiego półfinału pomiędzy Zaksą Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskim Węglem.

Stawką imprezy jest nie tylko wywalczenie trofeum, ale także miejsce w rozgrywkach Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie.

W ostatnim sprawdzianie przed turniejem Pucharu Polski, siatkarze z Rzeszowa pokonali we wtorek francuskie Arago de Sete w rewanżowym meczu 1/4 finału Pucharu CEV i awansowali do kolejnej rundy. W spotkaniu tym, po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją dłoni, na boisku pojawił się środkowy Asseco Resovii Grzegorz Kosok. O powrót do wyjściowego składu "Kosa" będzie musiał jednak jeszcze powalczyć z Piotrem Nowakowskim i świetnie spisującym się ostatnio Wojciechem Grzybem.

Po dłuższej przerwie wreszcie mogłeś wrócić na boisko i zagrać nieco dłużej. Jak z twoim zdrowiem i dyspozycją?

Grzegorz Kosok: - Ze zdrowiem jest wszystko dobrze, a formę staram się znaleźć. Trenuję bardzo ciężko, żeby przyszła jak najszybciej. Będę jednak cierpliwie czekał na swoją szansę, bo chciałby grać jeszcze więcej. Ale jak koledzy tak będą grali jak w ostatnich meczach to ja mogę stać z boku i trzymać kciuki.

No właśnie, zadanie masz ciężkie. Wojciech Grzyb przeżywa kolejną młodość. Ciężko będzie ci ponownie wskoczyć do pierwszej szóstki.

- No i dobrze, że tak jest. Bardzo dobrze, że mamy równy skład. To cieszy, ponieważ w razie czego nie będzie dziury w składzie. Każdy jest w stanie pomóc, wziąć ciężar gry na siebie. Więc to jest tylko dla nas na plus.

W sobotę rozpoczyna się finałowy turniej Pucharu Polski. Najważniejsza impreza tej części sezonu, w której możecie zapewnić sobie pierwszy tytuł. Gracie we własnej hali, będziecie mieli za sobą kibiców, wszystko więc przemawia za tym, żeby ten puchar został w Rzeszowie.

- Bardzo byśmy chcieli, żeby tak się stało i zrobimy wszystko, żeby zdobyć ten puchar. To będzie jednak bardzo ciężki turniej i będzie trzeba dać z siebie naprawdę dużo, żeby najpierw przejść w półfinale Skrę i znaleźć się w meczu finałowym. Myślę jednak, że da się to zrobić.

W tym turnieju ciężko jednoznacznie wskazać faworyta. Spotykają się cztery najsilniejsze zespoły z PlusLigi i jak pokazały mecze ligowe rozegrane do tej pory, każdy z każdym może wygrać...

- ... i każdy może przegrać. Taki turniej rządzi się swoimi prawami. Tak naprawdę wynik zależeć będzie od tego, która z drużyn dobrze wejdzie w ten turniej, wstrzeli się z formą. Chciałbym, żebyśmy to byli my.

Gracie u siebie, przed własną publicznością. To pomoże, czy dołoży jeszcze obciążenie psychiczne, dołoży presji?

- To jest pomoc, duża pomoc. Zawsze lepiej gra się jak się czuje wsparcie kibiców.

 

Rozmawiał Marcin Lew

 
Resovia w Challenge Round. Teraz czas na Puchar Polski! PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kasia   
środa, 18 stycznia 2012 16:47

Siatkarze Asseco Resovii w rewanżowym meczu ¼ finału Pucharu CEV pewnie pokonali Francuzów z Arago de Sete 3:0 i awansowali do Challenge Round.

Asseco Resovia - Arago de Sete 3:0 (25:22, 26:24, 25:17)

Resovia: Tichacek 1, Achrem 12, Grozer 19, Nowakowski 14, Grzyb 5, Bojić 7, Ignaczak (libero) oraz Kosok, Lotman 5. Trener:Andrzej Kowal

Sete: Toniutti, Geiler 6, Moreau 15, Trefle 7, Anselma 3, Barais 4, Tille (libero) oraz Gosselin, Rabiller, Levczenko, Castard 3. Trener: Patrick Duflos

Sędziowali Altin Telo (Albania) i Slobodan Kovacević (Czarnogóra). Widzów ponad 3400. W pierwszym meczu Resovia wygrała 3:1.

Pierwszą partię nasza drużyna wygrała bez większych problemów. Górowała nad rywalem, który nieźle spisywał się w obronie, w polu zagrywki i w ataku.

- Zaliczka z Francji ułatwiła nam zadanie. Przeciwnicy grali znacznie słabiej, dwa poziomy niżej niż na własnym boisku, my zaś troszeczkę słabiej. Ale gra się tak, jak przeciwnik pozwała. Francuzi przyjechali z mniejsza wiarą w zwycięstwo. Nie widać było w ich oczach i poczynaniach walki do ostatniej piłki, jak to robili u siebie – komentował Wojciech Grzyb, który wspólnie z Piotrem Nowakowskim panowali na środku siatki.

W drugim secie było sporo emocji. Resoviacy zafundowali je sobie trochę na własne życzenie. Grali dobrze, skutecznie pewnie, spokojnie. Po trzech udanych akcjach w bloku z udziałem Nowakowskiego prowadzili 4:0. Po ataku Marko Bojicia przeważali 10:5. Po tym, jak się pomylił w polu zagrywki Marien Moreau notowano 12:7. Wydawało się, ze pójdzie łatwo. Tymczasem rozluźnili szeregi, popełniali błędy, co skwapliwie wykorzystali goście. Moreau wyrównał na 24:24, ale Paul Lotman i znajdujący się w świetnej dyspozycji Olieg Achrem postawili kropkę nad :i”.

W trzeciej odsłonie Georg Grozer serwował mocno i skutecznie i Ferdinand Tille, jego kolega z reprezentacji Niemiec tylko rozkładał bezradnie ręce.
Resovia awansowała do kolejnej rundy Pucharu CEV i teraz czeka na rywala, którym będzie jedna z czterech drużyn, która w rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów zajmie trzecie miejsce.

W środę resoviacy mają wolne. Od czwartku rusza akcja Skra. Wszystkie siły na półfinał Pucharu Polski. – Bardzo, a to bardzo chcę zdobyć z naszą drużyną to trofeum, ale to Skra jest faworytem – nie ukrywał trener Andrzej Kowal.

Opinie

Andrzej Kowal (trener Asseco Resovii)
Francuzi nie zagrali tak dobrze, jak w pierwszym meczu. Mieliśmy podobnie, jak na boisku przeciwnika przewagę w zagrywce i w ataku. Cieszymy się, że wygraliśmy w trzech setach i jesteśmy w kolejnej rundzie. Atmosfera była trochę teatralna, kameralna. Słychać było, o czym rozmawiali zawodnicy. Mam nadzieję, że w sobotnim meczu ze Skra tak nie będzie.

Patrick Duflos (trener Arago de Sete)
Resovia to jeszcze nie nasza półka. Po porażce we własnej hali, całą uwagę poświęcałem temu, aby mobilizować mój zespół do walki przeciwko mocnemu przeciwnikowi. Chwilami brakowało nam wiary w możliwość pokonania gospodarzy. W drugim secie miałem nadzieję, że się przełamiemy, ale nic takiego się nie stało.

Olieg Achrem (kapitan Asseco Resovii)
Byliśmy przygotowani na walkę, dobrze, że skończyło się na 3:0. W drugim secie trochę spadła koncentracja, w trzecim wygraliśmy pewnie. Teraz myślimy już tylko o Skrze. Na pewno będzie wspaniała atmosfera i wielkie święto dla kibiców.

Źródło: nowiny24.pl

 
Resovia - Fart Kielce 3:0 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kasia   
niedziela, 15 stycznia 2012 16:05

Asseco Resovia – Fart Kielce 3:0 (25:19, 31:29, 25:20)

Resovia: Dobrowolski 5, Achrem 9, Grozer 19, Nowakowski 7, Grzyb 9, Bojić 14, Ignaczak (libero) oraz Perłowski i Mika. Trener Andrzej Kowal.

Kielce: Pujol 5, Kapfer 12, Kamiński 4, Zniszczoł 4, Buszek 8, Nilsson 8, Żurek (libero) oraz Jungiewicz 5 i Kokociński Trener Grzegorz Wagner.

Sędziowali: Marcin Herbik i Tomasz Janik (obaj Warszawa). Widzów: 4000 (w tym 20 z Kielec). MVP: Georg Grozer.

Punkty zdobyte zagrywką: Resovia - 7; Fart – 4; atakiem: Resovia - 38; Fart - 33; blokiem: Resovia - 10; Fart - 9.

- Kibice wymagają, aby z niżej notowanymi przeciwnikami wygrywać zdecydowanie, najlepiej 3:0. Dochodzi do tego, że jak pokonaliśmy Olsztyn 3:1, to było pewne niezadowolenie. Myślę, że mecz z Fartem był dla kibiców dosyć interesujący, bo w drugim secie wszystko rozstrzygnęło się w końcówce. Gdybyśmy wygrali wszystkie sety zdecydowanie, to nie byłoby emocji – uśmiechał się Wojciech Grzyb, środkowy Asseco Resovii.

Rzeczywiście, ma rację "Grzybek”, gdyby nie było drugiej partii, emocji nie byłoby wcale. Resovia wygrywała w tej odsłonie 24:22, ale sama sobie narobiła problemów, bo popełniła błędy i goście mieli trzy piłki setowe. Na szczęście w newralgicznych momentach nie zadrżała ręka "Dżordżowi” Grozerowi i rozgrywającemu dobry mecz Marko Bojiciowi. Na 29:29 wyrównał niemiecki atakujący resoviaków, 30.punkt zdobył atakiem po skosie Bojić, a kropkę nad "i” postawił asową zagrywką Olieg Achrem.
W pozostałych partiach Resovia całkowicie panowała nad sytuacją, mimo, że wystąpiła w innym niż zwykle zestawieniu.

Na szczęście nie potwierdziły się obawy, że nasi zawodnicy mogą odczuwać trudy podróży do i z Francji na mecz Pucharu CEV z Arago de Sete.

– Byliśmy bardzo skoncentrowani i chcieliśmy zagrać jak najlepiej, aby zobaczyć, co trzeba poprawić jeszcze przed rewanżem w Pucharze CEV. Jesteśmy dobrej myśli przed kolejnymi spotkaniami – powiedział Olieg Achrem.

Już we wtorek, 17 stycznia o godzinie 18 Asseco Resovia zmierzy się w hali na Podpromiu z Arago de Sete w Pucharze CEV. W sobotę w półfinale Pucharu Polski resoviacy zagrają ze Skrą. –Na razie koncentrujemy się wyłącznie na Francuzach – podkreślają nasi siatkarze i ich trener.

Źródło: nowiny24.pl

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL