Najnowsze odpowiedzi na forum

Zapisy do SSPS Resovia na sezon 2010/2011 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jadzinkaaa   
piątek, 30 lipca 2010 09:36

Stowarzyszenie Sympatyków Piłki Siatkowej "Resovia" w Rzeszowie ogłasza zapisy do Stowarzyszenia.

Zasady członkostwa w SSPS Resovia na sezon 2010/2011:
1.) Składka na sezon to 450 zł (dotychczasowych członków zapraszam na forum)
Możliwa jest płatność w ratach ---> 250 zł do 7.09.2010 i 200 zł na dwa tygodnie przed rozpoczęciem rundy rewanżowej

Karnet SSPSu umożliwia wejście BEZ DOPŁAT na wszystkie mecze Plus Ligi, Pucharu CEV i mecze Młodej Ekstraklasy .

2.) Zapisy DLA NOWYCH CZŁONKÓW SSPSu prowadzone będą:
- 31.08.2010 - w Pubie Akwarium w godz. 18:00 - 19:00 (ul. Pułaskiego w Rzeszowie - wejście do Pubu znajduje się obok wejścia na baseny odkryte)
- 07.09.2010 - w Pubie Akwarium w godz. 18:00 - 19:00

Do zapisu nowego członka konieczna jest wypełniona deklaracja członkowska wraz ze zdjęciem, nr PESEL, telefon kontaktowy i e-mail.
Deklaracja do pobrania tutaj: http://www.przeklej.pl/plik/karta-deklaracja-zgloszenia-do-sspsu-pdf-001bbj1jj1dc
W zależności od wieku do wypełnienia jest tylko jedna deklaracja.

Zapisu można dokonać tylko osobiście a osoby niepełnoletnie wraz z prawnym opiekunem.

3.) Wyjazdy:
- wszystkie krajowe wyjazdy na mecze dla członków SSPSu będą po 25 zł

4.) W sektorze SSPSu podczas meczów będą mogły przebywać tylko i wyłącznie osoby ubrane w biało-czerwonego pasiaka który jest strojem obowiązkowym.
Nie dopuszcza się koszulek w różnych odcieniach czerwieni i bieli. Osoby, które nie będą spełniały tego warunku będą wypraszane z sektora.

SSPS Resovia

Zmieniony: sobota, 31 lipca 2010 10:49
 
Wywiad z Matejem Cernicem, przyjmującym Asseco Resovii PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kasia   
poniedziałek, 19 lipca 2010 18:04

-Był pan pierwszym Włochem w lidze greckiej, później rosyjskiej, a teraz polskiej. Tak bardzo lubi pan grać za granicą?
Matej Cernic:
Nie jest Włochem w stu procentach. Mam słoweńskie korzenie i płynie we mnie słoweńska krew. Jestem więc nieco inny od moich kolegów z reprezentacji. Włosi są przyzwyczajeni do gry w swoim kraju. Boją się wyjazdów za granicę i nie mają ochoty aklimatyzować się w innych państwach. O Włochach mówi się, że są maminsynkami i coś w tym jest. Są przywiązani do swoich domów i rodzin. Dlatego w większości nie wyobrażają sobie gry poza Serie A. Ja nie boję się wyjazdów do innych lig. Wręcz przeciwnie, uwielbiam podróżować i zbierać nowe doświadczenia.

- Dlaczego zdecydował się pan na grę w Rzeszowie?

Dostałem z Resovii bardzo dobrą ofertę, również pod względem finansowym. Nie ukrywam, że pieniądze miały znaczenie przy podjęciu decyzji. Siatkówka jest przecież moją pracą. Utrzymuję się z niej.

- Wobec problemów finansowych Perugii nie mógł pan dłużej zostać w tym klubie. Ale czy podstawowy zawodnik reprezentacji Włoch nie miał innych propozycji z włoskich zespołów?
Kryzys ekonomiczny we Włoszech dotknął także siatkówkę. Są zaledwie dwa, może trzy zespoły, które płacą regularnie zawodnikom i nie mają problemów finansowych. Często jest tak, że prezesi klubów i sponsorzy nie są do końca szczerzy z zawodnikami i używają kryzysu ekonomicznego jako wymówki. Prowadzą taką politykę, żeby płacić zawodnikom jak najmniej. Powołują się na kryzys, mimo że mają pieniądze.

- Oferta Resovii była korzystniejsza niż te z Serie A?
Miałem oferty z dwóch włoskich klubów, ale nie były one satysfakcjonujące.

- Dwa lata temu pojawiła się w Polsce plotka, że Skra Bełchatów jest zainteresowana pozyskaniem Cernica. Czy rzeczywiście miał pan jakieś oferty z Bełchatowa lub innego klubu PlusLigi?
Mój menedżer otrzymał zapytanie ze Skry, ale nie była to konkretna oferta umowy na papierze. Tylko takie sondowanie sytuacji.

- Czy takie częste zmiany klubów nie są na dłuższą metę męczące?
Nie mam żadnych problemów z adaptacją. Do tej pory dość łatwo przystosowywałem się do nowych warunków, czy to w Grecji, czy Rosji. Mamy takie czasy, że zawodnicy muszą być gotowi na częste zmiany klubów. W Rzeszowie będę mieszkał z dziewczyną. Co prawda, słyszałem wiele dobrego na temat urody polskich kobiet (śmiech), ale mówiąc poważnie, zależy mi na moim związku. Dlatego cieszę się, że będę w Polsce z Valerią.

- Co pan wie o PlusLidze?
Do tej pory nie miałem zbyt wielu informacji o Polsce i PlusLidze. Sporo informacji przekazał mi jednak trener Resovii Ljubo Travica. Wiem, że Skra Bełchatów dwukrotnie w ostatnich latach grała w Final Four Ligi Mistrzów i pokazała się z dobrej strony. Jeśli podobny poziom prezentują inne wasze zespoły, to będę na pewno zadowolony z gry w Polsce. Na razie trochę przeraził mnie napięty terminarz. Przez pierwsze miesiące mój klub będzie grał dwa mecze w tygodniu. To nie jest dobre, bo burzy rytm treningów i przygotowań do meczów. Duża liczba meczów jest również przerażająca w kontekście ciężkiego sezonu reprezentacyjnego, który czeka mnie z kadrą Włoch. Po mistrzostwach świata szybko trzeba będzie rozpocząć grę w klubie. Zapowiada się na trudny i wyczerpujący sezon.

- Kibice w Polsce uznali pana transfer do Resovii za jeden z największych hitów PlusLigi. Zdaje pan sobie sprawę z presji, jaka będzie na panu ciążyła?
Jeśli tak naprawdę jest, to chyba nie będę się uczył polskiego, żeby nie zaprzątać sobie głowy tekstami na mój temat w mediach (śmiech). Mówiąc poważnie, presji się nie obawiam. Jestem doświadczonym zawodnikiem, lubię trudne i ważne momenty w meczach. Nie boję się tego, że w pewnych sytuacjach oczy wszystkich będą skierowane na mnie. Potrafię skoncentrować się wyłącznie na grze.

- W Resovii będzie miał pan kolegę z reprezentacji Włoch Michała Baranowicza.
Z Baranowiczem znam się jeszcze słabo, bo rozmawialiśmy tylko kilka razy, kiedy on był na zgrupowaniu szerokiej kadry. Na pewno się jednak dogadamy, choćby ze względu na znajomość języka włoskiego.

- Od wielu lat gra pan regularnie w reprezentacji Włoch. Czy czuje się pan spełniony jako zawodnik?
Nie lubię przegrywać, dlatego nigdy nie zabraknie mi motywacji do zdobywania kolejnych medali. Nie zawsze gram na najwyższym poziomie, mam lepsze lub gorsze sezony, czy okresy gry, ale chęć zwyciężania towarzyszy mi niezmiennie.

- Pod koniec września we Włoszech rozpoczną się mistrzostwa świata. Oczekiwania wobec reprezentacji Italii są chyba spore?
Wszyscy zdajemy sobie sprawę z wagi tego turnieju. W ostatnich latach reprezentacji Włoch nie wiodło się najlepiej. Ostatni medal wywalczyliśmy w 2005 roku podczas mistrzostw Europy we Włoszech. Podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie awansowaliśmy do półfinału, ale nie wywalczyliśmy medalu. Bardzo zależy nam na dobrym występie przed własną publicznością. Interesują nas najwyższe cele, nawet jeśli nie będziemy uważani za faworyta. Chcemy wygrywać. Każdy z nas jest bardzo zmobilizowany.

Źródło: Przegląd Sportowy

Zmieniony: poniedziałek, 19 lipca 2010 18:08
 
Gyorgy Grozer o przenosinach do Resovii PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kasia   
wtorek, 13 lipca 2010 13:27

Pański ojciec był bardzo dobrym zawodnikiem, ale i bardzo kontrowersyjną postacią, po konflikcie z selekcjonerem został wyrzucony z kadry. Pan też zostanie najbardziej kontrowersyjnym graczem PlusLigi?

Gyorgy Grozer: Ja pracuję na swoje nazwisko, on zapracował na swoje. Jeśli chodzi o grę, to jesteśmy całkiem podobni, choć on występował w czasach, gdy siatkówka była zupełnie inna. Nie jestem żadnym skandalistą, ale w trakcie meczu jestem arogancki i nie mam zamiaru tego zmieniać. Taki mam styl i taki też był mój tata. Ale poza boiskiem jestem innym człowiekiem. Nawet moja żona zastanawiała się, jak mogę mieć aż tak różne oblicza.

 PS: Trenerzy, którzy z panem pracowali, zawsze zwracali uwagę, że ma pan niewiarygodny zasięg w ataku i siłę uderzenia. Czuje się pan najsilniejszym atakującym na świecie?
Z tymi elementami nigdy nie miałem problemu, bo faktycznie chyba trochę skaczę. Siłę odziedziczyłem po ojcu. Ale gdyby interesowało mnie tylko to, to byłbym zwykłym „młotkiem". Dlatego pracuję nad techniką i innymi elementami. Chcę grać sprytnie i mądrze. Tego uczę się od Raula Lozano.

 PS: Trochę skaczę? To przesadna skromność, skoro podawane jest, że pana zasięg w ataku to niewiarygodne 374 cm.
Tak faktycznie piszą w statystykach, ale mnie to nie obchodzi. Ostatnio też tego nie mierzyłem, bo nie bardzo rozumiem po co miałbym to robić. Jeśli mogę atakować nad blokiem przeciwników, to super. Tylko ta miara mnie interesuje.

 PS: Ten ogromny zasięg i siła wystarczą, by być najlepszym na świecie?
Nie wiem, bo nie mam porównania. Nie interesują mnie inni zawodnicy, nie sprawdzam informacji o przeciwnikach w internecie, bo szanuję swój wolny czas. A z tym najlepszym na świecie to trudno powiedzieć. Mam nadzieję, że praca z Lozano pozwoli mi się jeszcze rozwinąć na tyle, że może chociaż zostanę najlepszym na swojej pozycji?

 PS: Ma pan na to duże szanse, bo ostatnio Polakom w Lidze Światowej dał się pan mocno we znaki.
Trzy wygrane to było coś. A dodatkowo sprawiłem frajdę bliskim, bo rodzina mojej żony mieszka blisko Katowic. Na mecze w Spodku przyjechali wszyscy dziadkowie i trzymali za mnie kciuki. Chyba niewielu Polaków kibicowało Niemcom.

 PS: Skoro żona pochodzi z Polski, to pewnie możemy porozmawiać po polsku?
Jedyną osobą, z którą wymieniam parę słów w waszym języku jest moja córeczka. Żona ją trochę uczy, więc ja też się postarałem zapamiętać kilka zwrotów. Na razie umiem np. „daj mi buzi", ale jak jesienią będę jechał do Resovii, to zacznę się uczyć waszego języka na poważnie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

 PS: Jest pan jednym z najskuteczniejszych zawodników w tegorocznej Lidze Światowej. Może pan grać jeszcze lepiej?
Spokojnie! To moja pierwsza Liga Światowa i na razie jestem bardzo zadowolony z mojej formy. Ale ja już się nauczyłem, że zawsze można coś poprawić. Cieszę się, że mam zaufanie trenera, bo przecież w drużynie jest Jochen Schöps.

 PS: To jeden z najlepszych atakujących świata, a przez pana wylądował na ławce. Pewnie nie jest teraz pana najlepszym kumplem?
A właśnie, że jest! Jesteśmy partnerami w drużynie, a nie rywalami. Nie ma żadnego wyścigu szczurów! Teraz gram więcej, bo do kadry dołączyłem już trzy dni po zakończeniu sezonu ligowego i byłem jeszcze w formie. Jochen skończył sezon dużo wcześniej i musi wracać do gry. Dlatego Raul stawiał ostatnio na mnie. Ale żeby było jasne: Ja i Jochen jesteśmy dobrymi kumplami i tak zostanie, nawet jeśli ja będę siedział na ławie. Najważniejszy jest dobry klimat w zespole.

 PS: Dlaczego zdecydował się pan na przyjazd do Polski? Niewielu niemieckich sportowców wybiera grę w naszym kraju.
Miałem jeszcze oferty z Rosji i Włoch, ale ważne były warunki kontraktu.

 PS: W Resovii zaoferowano panu najwięcej?
Nie, wielka kasa była w Rosji, ale nie to było dla mnie kluczowe. Moja żona jest w ciąży i w październiku ma rodzić, więc nie wyobrażałem sobie, żeby grać gdzieś bardzo daleko od domu. W Rzeszowie będzie mi dobrze, poza tym słyszałem, że macie dobrą ligę. Rodzina jest dla mnie najważniejsza, a u was będę się czuł jak w domu. Tym bardziej że to co wyczyniają wasi kibice, jest nie do pomyślenia. Siatkówka jest tak kochana, że aż nie chce mi się w to wierzyć.

 PS: Planuje pan zostać u nas dłużej?
Kontrakt mam tak skonstruowany, że po roku gry mogę odejść. Ale zanim będę się zastanawiać, co dalej, to chcę czuć, że dla drużyny zrobiłem wszystko, co mogłem. No i chcę złotego medalu!

 PS: Żeby mieć złoto z Resovią, trzeba wygrać w innymi mocnymi drużynami, m.in. Skrą, która sześć razy z rzędu zdobywała mistrzostwo...
Grałem już z Bełchatowem i ostatnio dwa razy wygrałem po 3:0. To znaczy, że z nimi można wygrywać. Te sześć tytułów wprawdzie robi wrażenie, ale to tylko sport. Zresztą sposób na mistrza to nie mój problem, od tego jest trener. Ja cieszę się, że przyjadę do PlusLigi, bo to dla mnie coś nowego.

PS: Co pan wie o swoim nowym klubie i kolegach?
Na razie poczytałem trochę o samym mieście w internecie. Björn Andrae mówił mi, że to całkiem ładne, małe miasto. Przygotowywał mnie także na to, że w Polsce nie da się przejść niezauważonym, że ludzie ciągle cię rozpoznają i pozdrawiają. Tego w Niemczech nie było. A jeśli chodzi o drużynę, to szczerze mówiąc wiem niewiele. Już mówiłem, że inni siatkarze mnie nie za bardzo interesują. Dla mnie liczy się tylko to, co jest na boisku. W życiu nie sprawdzałem w internecie swoich przeciwników, mało mnie pociągają statystyki. Wolę zobaczyć, jak ktoś gra. Może mnie czymś zaskoczy?

 PS: Dlaczego postanowił pan zmienić reprezentację Węgier na kadrę Niemiec?
W mojej ojczyźnie siatkówka ciągle miała problemy finansowe, nie było zainteresowania kibiców. Niemcy zaproponowali, żebym dla nich grał, mi to pasowało i szybko się dogadaliśmy. Nie chciałem dłużej mieć takich kłopotów jak na Węgrzech. Chciałem wreszcie móc skupić się na grze.

 PS: Na Węgrzech chyba pana za to nie pochwalono, tym bardziej że wcześniej tak samo zrobił pański ojciec.
Nie było problemu. Siatkówka nie jest tam ważnym sportem. Związek coś tam próbował robić, ktoś mnie nakłaniał, ale ja mieszkałem już w Niemczech, ojciec miał obywatelstwo. To był dobry wybór.

 PS: Czyli jest pan już Niemcem?
Nie, zawsze zostanę Węgrem. Myśli pan, że fakt, że gram w niemieckiej kadrze oznacza, że wyrzeknę się swojej ojczyzny? Dobrze się czuję w Niemczech, wiążę z nimi swoją przyszłość, ale moja krew jest węgierska. O tym zresztą przypominają mi koledzy z reprezentacji, którzy cały czas naśmiewają się z mojego akcentu.

 PS: Jak się pracuje w Raulem Lozano?
Super. Zrobił coś, czego ja dawno nie widziałem. Po jego przyjściu wszyscy zaczynają od zera. Nie liczyły się dla niego osiągnięcia, nie zwracał uwagi na zasługi, czy to, ile kto ma tytułów. Dlatego dostałem szansę.

 PS: Trener Lozano słynie raczej z rządów silnej ręki...
I tak faktycznie jest. Jesteśmy młodą reprezentacją i potrzebujemy takiego człowieka. On czasami musi stać nad nami z batem! Ale ma nasze pełne zaufanie, bo przekonał nas, że sukces przyjdzie tylko wtedy, gdy będziemy zasuwać. Zdobył nasz szacunek. Poza pracą to taki luźny typ. Ale gdy tylko przychodzi do zajęć, to nie ma czasu na wygłupy. Wtedy jest bardzo serio. No i potrafi był stanowczy.
PS: Na to ostatnie narzekali jego byli podopieczni - Polacy.
Nie słyszałem o tym wcześniej i nieszczególnie mnie to obchodzi. Uczę się wiele od niego i to dla mnie najważniejsze.

 PS: Jak silna jest nowa reprezentacja Lozano?
Coraz lepiej się poznajemy i to widać na boisku. Pamiętajmy, że w naszej kadrze jest wielu niedoświadczonych zawodników, tylko dwóch z nas grało wcześniej w Lidze Światowej. A przeciwko Kubie, Polsce czy Argentynie zaprezentowaliśmy się całkiem nieźle. Do mistrzostw świata musimy poprawić jeszcze kilka elementów i powinno być nieźle. Naszą siłą nie są poszczególni zawodnicy, ale grupa. Jak walczymy każdy za każdego, to możemy wygrywać. Na dodatek jesteśmy głodni sukcesów.

 PS: Czuje się pan gwiazdą?
Gram w Niemczech osiem lat, ale nigdy nie patrzyłem na siebie jako gwiazdę. Najważniejsze jest zrozumieć swoje miejsce w ekipie i robić jak najlepiej swoją robotę. Nie podoba mi się gwiazdorstwo w dzisiejszym sporcie, bo na sukces zawsze pracuje cały zespół. Żaden zawodnik niczego nie osiągnie, gdy nie będzie miał wsparcia kolegów.

Źródło: Przegląd Sportowy

 
Rywale Resovii w Pucharze CEV PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jadzinkaaa   
sobota, 19 czerwca 2010 15:33
Dziś w godzinach porannych w siedzibie Europejskiej Konfederacji Siatkówki odbyło się losowanie par Pucharu CEV i GM Capital Challenge Cup. W ww. rozgrywkach wystąpi 139 klubów z 35 narodowych federacji w tym trzy z Polski.

Dziś w godzinach porannych w siedzibie Europejskiej Konfederacji Siatkówki odbyło się losowanie par Pucharu CEV i GM Capital Challenge Cup. W ww. rozgrywkach wystąpi 139 klubów z 35 narodowych federacji. W 1/16 Pucharu CEV zespół Asseco Resovii zmierzy się z węgierskim Diamat Kaposvar, natomiast ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zagra z fińskim Sun Oulu. Pierwsze mecze 16-18.11., rewanże 23-25.11. W II rundzie (1/8 finału) zespół trenera Ljubo Travicy jeśli oczywiście upora się z zespołem z Węgier, zagra z zwycięzcą z pary SCC Berlin - Tomis Konstanca (Rumunia). Ekipa trenera Krzysztofa Stelmacha po przejściu pierwszej przeszkody, w II rundzie zagra z wygranym z pary Selver Tallin - Aris Saloniki.

W GM Capital Challenge Cup częstochowski AZS rozpoczyna rywalizację od II rundy i zagra z zespołem z Holandii, Langhenkelvolley Doetinchem (16-18.11., rewanże 23-25.11.).

Losowanie grup Ligi Mistrzów odbędzie się w najbliższy piątek 25.06. podczas tradycyjnej Europejskiej Siatkarskiej Gali.

 

źródło: plusliga.pl

 
Nowy system rozgrywek w PlusLidze PDF Drukuj Email
Wpisany przez Kasia   
środa, 16 czerwca 2010 08:51

Więcej meczów i bardziej wyrównane spotkania w dwóch grupach - tak ma wyglądać w nowym sezonie siatkarska PlusLiga. Prezesi wszystkich klubów podjęli jednogłośnie decyzję o zmianie systemu rozgrywek w ekstraklasie

Jak będzie wyglądał nowy sezon w PlusLidze? Jego zasadnicza część pozostanie bez zmian, każda drużyna zagra z każdą mecz i rewanż. Później jednak liga zostanie podzielona na dwie grupy. Szóstka najlepszych zespołów zagra o mistrzostwo Polski, znów systemem każdy z każdym, z zaliczeniem wyników meczów pomiędzy zainteresowanymi zespołami. Ekipy z miejsc 7.-10. grać będą tak samo, z tym że o ligowy byt.

A potem jeszcze nastąpi faza play-off, w której udział wezmą cztery najlepsze drużyny. W półfinałach zagrają pary drużyn z miejsc 1.-4. i 2.-3., a ich zwycięzcy w finale powalczą o złoto. Przegranym przyjedzie walczyć o brązowy medal. Drużyny z piątego i szóstego miejsca (ostatnie w grupie "mistrzowskiej") grać będą natomiast o piątą pozycję dającą grę w europejskich pucharach.

- Play-offy będą grane do trzech zwycięstw, z zachowaniem tego systemu, który obowiązywał teraz, czyli dwa pierwsze i ewentualny piąty mecz odbywać się będą w hali drużyny sklasyfikowanej wyżej - mówi Marek Karbarz, wiceprezes Asseco Resovii, który brał udział w spotkaniu prezesów klubów PlusLigi.

Play-offy też do spadku i barażu

Natomiast w grupie słabszej, po rozegraniu meczów systemem "każdy z każdym" również odbędą się play-offy. Zespół z siódmego miejsca zagra z dziesiątą drużyną, a zespoły z miejsc 8. i 9. rywalizować będą ze sobą. Zwycięzcy utrzymają się w lidze, a przegrani zagrają o miejsce dziewiąte. Wygrany zagra baraż z drugą drużyną pierwszej ligi, a pokonany spadnie z ekstraklasy.

Takie zmiany to większa liczba meczów, szczególnie dla drużyn ze ścisłej czołówki, a terminów co roku brakowało. - Może być problem z terminami, ale najwyżej będziemy grać w soboty i środy. Porównując sezon miniony z nowym, będzie pięć meczów więcej, licząc maksymalną liczbę spotkań, które drużyny musiałyby rozegrać - oblicza Karbarz i argumentuje:- Oceniliśmy, że będzie więcej wyrównanych meczów i w ogóle więcej spotkań, co będzie dobre dla kibiców. Decyzja o zmianie zapadła jednogłośnie.

Młoda PlusLiga: 100 tys. na zespół

Zmianie oprócz systemu rozgrywek uległ też regulamin PlusLigi, a konkretniej zapisy odnoszące się do obcokrajowców. Jeśli jakiś zawodnik gra w PlusLidze, będąc zawodnikiem obcej federacji, a ma polskie obywatelstwo, to traktowany będzie jako gracz krajowy. Z kolei jeśli siatkarz rozpocznie sezon jako obcokrajowiec, a w czasie trwania rozgrywek otrzyma polskie obywatelstwo, to w momencie jego nadania traktowany będzie w rozgrywkach jako Polak.

Ten pierwszy zapis dotyczy szczególnie Asseco Resovii, w której barwach występował będzie od nowego sezonu rozgrywający reprezentacji Włoch Michał Baranowicz, którego ojciec był kiedyś reprezentantem Polski. Baranowicz ma więc też polskie obywatelstwo i choć gra z włoską licencją, to w PlusLidze traktowany będzie jako zawodnik krajowy.

We wrześniu wystartuje też Młoda PlusLiga, w której rywalizować będą zespoły złożone z zawodników do 23 lat. Każdy klub PlusLigi będzie miał obowiązek utrzymywania takiego zespołu. Dostanie na to 100 tys. zł. - Początkowo miał być zapis o dolnej granicy wieku, ale zrezygnowaliśmy z tego - relacjonuje Marek Karbarz. Drużyny rywalizowały będą o młodzieżowe mistrzostwo Polski systemem ligowym, bez play-offów. Każda z drużyn zagra więc z każdą dwa mecze, u siebie i na wyjeździe.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 28